Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Mów dalej

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Nie tamować wyobraźni - to zasada, którą Zdzisław Beksiński kierował się również jako autor opowiadań

Zdzisław Beksiński podobno zastanawiał się kiedyś, czy zostać malarzem czy pisarzem. Wybrał malarstwo, bo - jak pisze we wstępie do zbioru opowiadań Wiesław Banach - dawało mu większą wolność. Nie wiązało się z koniecznością oglądania się na cenzurę, wymogi wydawców ani ingerencje redaktorów. Paradoksalnie w czasach niedoboru łatwiej było o płótno niż o papier, który władze restrykcyjnie wydzielały literatom. Beksiński senior nie widział sensu w pisaniu do szuflady, niemniej w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku zdarzył mu się epizod intensywnej pracy pisarskiej. Stworzył wówczas kilkadziesiąt tekstów: opowiadań, szkiców, miniatur, humoresek.

"Kiedy przychodzi mi do głowy jakaś rzecz, to nie zadaję sobie pytania, co ona znaczy. Tylko ją maluję" - mawiał Beksiński, gdy próbowano nakłaniać go do interpretowania własnych prac. W prozie zdawał się kierować podobną zasadą. Wiele jego tekstów zdaje się zapisami snów, nierzadko - sennych koszmarów. Role pierwszoplanową odgrywają tu obrazy i wizje, nie fabuła. Tekstem programowym może być tu otwierające zbiór opowiadanie "Na końcu ogrodu". Utwór ma charakter dialogu, najprawdopodobniej psychoanalityka z pacjentem, choć i tego nie możemy być pewni. Równie dobrze narrator mógłby rozmawiać z samym sobą, motyw zdradliwych luster, niepewności jednostki co do własnych granic i granic rzeczywistości powtarza się bowiem u Beksińskiego nieustająco.

Narrator opowiada, ale potrzebuje kogoś, kto utwierdzi go w konieczności snucia opowieści. Drugi głos jest po to, by zachęcać: "mów dalej". To on daje przyzwolenie na to, by swobodnie opisać wszystko, co dzieje się w wyobraźni. Beksiński nie zastanawia się, czy strzępy wspomnień i skojarzeń coś oznaczają. Przelewa je na papier, próbuje detalicznie odwzorować. Nierzadko sam bezradnie rozkłada ręce, nie znając klucza do interpretacji. Gdy narrator przywołuje senny obraz Żydów w chałatach, dziwi się: "Nie jestem przecież antysemitą. Wiesz, że nie jestem antysemitą. Dlaczego boję się starych Żydów, których już nie ma?". W prozie Beksińskiego odżywają odwieczne podświadome lęki: przed śmiercią, gniciem, rozpadem, także rozpadem poczucia "ja". Bohaterowie artysty często są jak trybiki w precyzyjnych maszynach; nie wiadomo, kto te maszyny nakręca, kto je wprawia w ruch. "Centrala snów" zdaje się konceptem bliskim surrealistycznej prozie początku ubiegłego wieku. Bohater "Informatora" czeka na tajny przekaz, otrzymuje jednak strzępki zdań, których odpowiednie złożenie w całość odsłoni ukryty sens. Postaci podlegają niezrozumiałym imperatywom, próbują postępować racjonalnie w rzeczywistości skrzywionej, wypaczonej, poddanej deformacjom.

Nietrudno znaleźć u Beksińskiego powinowactwa z Poem, Kafką czy Schulzem. Wzmianka, że byli to ulubieni pisarze artysty, wydaje się oczywistością po lekturze opowiadań. Znamienne w jego utworach są atmosfera grozy, powracające motywy sobowtóra i luster, odwoływanie do geometrycznych porządków. O Poem przypomnimy sobie, czytając "Wilki". Schulzowskie zapomniane pokoje w domach, Kafkowskie budynki, których układ pomieszczeń podlega nieprzewidzianym modyfikacjom, u Beksińskiego pojawiają się w wielu tekstach, m.in. w "Informatorze". Co do autora "Sklepów cynamonowych" - artysta zdaje się nim inspirować tak bardzo, że w niektórych miejscach dotyka granicy plagiatu. Gdy czytamy w "Centrali snów": "pora wyrwana ze swego miejsca wśród interwałów czasu, pora niejako nadprogramowa", nie mamy wątpliwości, że to Schulz niemal w najczystszej postaci. Zdzisław Beksiński bez wahania inspiruje się literackimi autorytetami, ale jego wyobraźnia jest przecież jedyna w swoim rodzaju. To, co znamy z jego sztuki malarskiej, w literaturze też ma niemałą siłę rażenia.

@RY1@i02/2015/132/i02.2015.132.19600060a.803.jpg@RY2@

PIOTR MALECKI/FORUM

@RY1@i02/2015/132/i02.2015.132.19600060a.804.jpg@RY2@

Malwina Wapińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.