Dziennik Gazeta Prawana logo

Motyl Still Alice

26 czerwca 2018

Przekleństwo samoświadomości

Nie ma wątpliwości, że "Motyl Still Alice" pozostanie w naszej pamięci głównie za sprawą oscarowej roli Julianne Moore. Na szczęście reżyserski duet Richard Glatzer - Wash Westmoreland (pierwszy z nich zmarł niespełna miesiąc temu) miał w zanadrzu jeszcze kilka atutów, dzięki którym ich film okazuje się szlachetniejszy niż telewizyjne wyciskacze łez. Niczym Sarah Polley w świetnym "Daleko od niej" twórców "Still Alice" interesowała nie tylko choroba sama w sobie, lecz przez jej pryzmat badali także trwałość rodzinnych więzi. Uczynienie z Alice intelektualistki pozwoliło natomiast reżyserom nawiązać do "Dowcipu" Mikea Nicholsa. Tak jak autor "Absolwenta", Glatzer i Westmoreland uwypuklili cierpienie bohaterki, która pozostała naznaczona przekleństwem samoświadomości.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.