Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Urosły mu piersi

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Lexus NX

Nasz wicenaczelny napisał ostatnio w dość eksponowanym miejscu gazety, że faceci powinni siedzieć w domu z dziećmi, a kobiety w tym czasie realizować się zawodowo. Jego zdaniem "przerzucanie obowiązków wychowania dziecka na kobietę jest wobec niej głęboko nieuczciwe". A na koniec opowiedział się za zrównaniem obowiązków domowych dla obu płci.

Gdy to przeczytałem, odniosłem wrażenie, że wice świetnie się wpisał w naszą wydawniczą hierarchię. Nie jest tajemnicą, że najważniejsze stanowiska zajmują u nas kobiety. Prezes jest kobietą, wiceprezes jest kobietą, naczelny jest kobietą, pierwszy wicenaczelny jest kobietą, szef dodatków jest kobietą, a teraz okazuje się, że trzeci wicenaczelny, którego do tej pory miałem za faceta, również jest kobietą. Lubi prać śpiochy, zmieniać pieluchy, pudrować pupcię i karmić piersią. Wieczorem wkłada sobie termofor pod plecy i siedząc w ratanowym bujanym fotelu dzierga na drutach sweterki, szaliczki i rajtuzki.

Nie, nie jestem zwolennikiem patriarchatu. W domu to głównie ja gotuję, wiem, jak obsługuje się odkurzacz, umiem nastawić zmywarkę i wyłącznie do mnie należą wszystkie "męskie" prace, jak koszenie trawnika, wiercenie dziur w ścianach czy wieszanie firanek. Samym dzieciom zaś poświęcam czas i uwagę w każdej wolnej chwili, czyli późnymi wieczorami i przez całe weekendy. Nie wyobrażam sobie jednak, abym to ja miał wejść w rolę matki i zająć się ich wychowaniem i pełną opieką. I nie wynika to z mojego egoizmu czy "nieuczciwości" wobec żony. Przeciwnie - uczciwie przyznaję, że gdybym to ja poszedł na macierzyński i zajął się moim synem, to w wieku sześciu miesięcy mówiłby "kulwa" za każdy razem, gdy grzechotka wypadła mu z ręki. Po skończeniu roku potrafiłby po wypiciu kubeczka piwa wybekać melodię ze "Star Wars". Gdybym to ja go wychowywał, to obecnie, w wieku niespełna dwóch lat, byłby małym, gruboskórnym, wrzeszczących sukinsynem, którego trzeba wyprowadzać na spacer w kagańcu. Tymczasem jest tak wrażliwy, że łzy napływają mu do oczu, kiedy w bajce małpka gubi banana. Ostatnio wyrżnął się na chodniku i nabił sobie sporego guza, ale musiał jeszcze pocieszać babcię, która beczała wtedy bardziej niż on. A wszystko to zasługa mojej żony. Jego matki. Kobiety. Istoty o innej wrażliwości i spojrzeniu na świat. Dysponującej niebywałą intuicją, cierpliwością i czułością. Czyli arsenałem, jakiego nie mają faceci.

Właśnie ten arsenał jest powodem tego, że od tysiącleci to kobiety wychowują dzieci. I jestem pewien, że nagłe odwrócenie ról w tym wypadku skończyłoby się katastrofą. W dzisiejszych czasach wrażliwości potrzeba nam bardziej niż kiedykolwiek. Czyli potrzeba nam kobiet. A także facetów, którzy mają na tyle dużo testosteronu, aby nie ulec modzie na "równouprawnienie". W tym miejscu apeluję do was: uczcie swoich synów, jak zakładać łańcuch w  rowerze, wbijać gwoździe i sznurować buty. Córkom zaplatajcie warkocze, okazujcie szacunek i czytajcie bajki. Ale niech was Bóg broni brać się za ich wychowanie od A do Z. Nic dobrego z tego nie wyniknie. Chyba że przez całe życie odczuwaliście potrzebę powiększenia sobie piersi i chodzenia na obcasach w butach w rozmiarze 45.

Zostało mi już niewiele miejsca na opisanie samochodu, którym jeździłem w ostatnim tygodniu, więc pozwólcie, że nie będę już szukał barwnych nawiązań do wychowywania dzieci i od razu przejdę do sedna - lexusa NX. Szczerze mówiąc, jeździłem nim już wcześniej - na początku stycznia. Ale wówczas była to wersja hybrydowa, która pozostawiła po sobie ogromny niedosyt. I to dosłownie: zamiast obiecanych przez producenta 6 litrów na autostradzie przy prędkości 140 km/h paliła 14-15 l. Myślałem, że się zepsuła, więc postanowiłem poczekać na wersję benzynową. I wiecie co? Jest znacznie lepsza. Naprawdę! Zdaję sobie sprawę, że brzmi to równie wiarygodnie co "mały penis jest lepszy niż duży", ale tylko posłuchajcie: model zasilany benzyną mniej pali w trasie, jest lżejszy, cichszy, przyjemniejszy w prowadzeniu i w dodatku tańszy. Możecie odczytać to również tak: Toyota spieprzyła swoją najnowszą hybrydę. A to tak, jakby firma Montblanc wypuściła na rynek pióro, które nie pisze.

NX 2.0t ma prawie 240 koni, do setki rozpędza się w 7,1 sekundy i w wersji comfort z napędem na cztery koła i bardzo dobrym wyposażeniem kosztuje około 210 tys. zł. I jest to prawdziwa okazja. W bmw, audi lub mercedesie za modele o podobnych parametrach przyjdzie wam zapłacić 40-50 tys. zł więcej. Ale za żadne pieniądze nie nabędziecie tam tego, co ma lexus - oryginalności. NX sprawia wrażenie, jakby został wyprodukowany w roku 2030. A to świetnie wróży na przyszłość - za pięć lat będzie wyglądał jakby wczoraj wyjechał z fabryki. I prawdopodobnie tak samo jeździł, bo jest solidnie poskręcany i zrobiony z najlepszych materiałów. No, może poza udającym aluminium plastikiem na konsoli środkowej i kierownicy, który psuje wrażenie całości - to jakby dla oszczędności jajko Faberge wysadzać kulkami z plasteliny.

Jeżeli chodzi o jazdę, to odnoszę wrażenie, że cały poprzedni zespół odpowiedzialny za konstrukcję zawieszenia w lexusach został rozstrzelany, a jego miejsca zajęli ludzie, którzy stwierdzili: "OK. Wygoda jest ważna, ale dobrze byłoby, żeby kierowca jednak nie miał wrażenia, że steruje wersalką na kołach". Efekt jest wyśmienity: NX pozostał komfortowy, ale stał się przyjemny, bezpieczny i przewidywalny w prowadzeniu. I nie ma się przy tym poczucia, że ktoś tu poszedł na jakiś kompromis. Wszystko jest takie, jakie być powinno. Także cisza, przestronność, praktyczność. Jako całość NX sprawia wrażenie kompetentnego - gdyby był człowiekiem, mówiłby w pięciu językach, grał w szachy, tenisa, jeździł konno, znał się na winach, ubierał w najlepsze garnitury, dysponował nienagannymi manierami oraz wykazywał się ponadprzeciętną wrażliwością. To dowodzi tego, że zaprojektowała go kobieta. I może właśnie dlatego lexus odpowiada mi bardziej niż zimne i bezduszne SUV-y zbudowane przez Müllera, Schmidta i Schulza.

@RY1@i02/2015/060/i02.2015.060.000002300.803.jpg@RY2@

Lexus NX

@RY1@i02/2015/060/i02.2015.060.000002300.804.jpg@RY2@

Łukasz Bąk

szef sekretariatu redakcji

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.