Miasto, które opuścił diabeł
Wydawnictwo Czarne wznawia "Moscoviadę" Jurija Andruchowycza. Warto tę powieść przeczytać jeszcze raz, w dobie dramatycznych przemian na Ukrainie
Pobyt w Moskwie był dla mnie ważnym kawałkiem życia. Gdy teraz na to patrzę, myślę sobie, że dwa lata to nic, chwila. Ale wtedy, na początku lat dziewięćdziesiątych, to był dla mnie szmat czasu, wieczność. »Moscoviada« zaświtała mi po raz pierwszy w głowie, gdy jeszcze tam studiowałem, w Instytucie Literatury imienia Maksyma Gorkiego. Tak z niczego, podczas przejazdów metrem, z łażenia w tym moskiewskim tłumie, z picia wódki z Rosjanami. Doświadczałem na własnej skórze dynamiki tego straszliwego megalopolis. Chciałem opisać Moskwę z punktu widzenia przybysza, broń Boże patrioty stolicy Imperium. Dlatego byłem bardzo krytyczny. Dzisiaj myślę, że to książka awanturnicza. Powinienem napisać ją głębiej i spokojniej, poświęcić Moskwie więcej uwagi i czasu" - wspomina Jurij Andruchowycz w książce "Szcze ne wmerła i nie umrze", będącej zapisem rozmów pisarza z Pawłem Smoleńskim, spisanych na fali wydarzeń na Majdanie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.