Poleca Piotr Kofta
@RY1@i02/2016/205/i02.2016.205.196000400.801.jpg@RY2@
Od czasów Robina Hooda wiadomo, że fajnie jest, kiedy bogacze dostają w skórę. We współczesnej popkulturze tej rzadkiej satysfakcji dostarczają przede wszystkim powieści kryminalne. Chociaż codzienny celebrycko-biznesowo-reklamowy przekaz medialny uświęca bogactwo, w kryminałach faceci z kasą to zwykle stawiający się ponad prawem cyniczni oszuści albo seksualni drapieżnicy. W dodatku są nieodmiennie skłonni do spiskowania, żeby dostać jeszcze więcej kobiet, pieniędzy i władzy. W karnawałowej rzeczywistości kryminału (i tylko w niej) zostaną za to ukarani.
nie da się czytać na poważnie. To wesołe miasteczko, w którym za 39,90 złotych polskich dostajemy szeroką, aczkolwiek dość chaotyczną ofertę kryminalnych atrakcji: zmowę politycznych i biznesowych elit, intrygę o globalnym zasięgu, całe zastępy psychopatów o morderczych skłonnościach, istne morze trupów - patroszonych, siekanych, dzielonych siekierą. Osobliwa jest ewolucja skandynawskiego kryminału: od subtelności Mankella po ten dziwaczny Totentanz.
@RY1@i02/2016/205/i02.2016.205.196000400.802.jpg@RY2@
Podoba mi się natomiast ewolucja twórczości . Jego , czwarta powieść z serii o komisarzu Mortce ze stołecznej policji, ma wiele zalet poprzednich części cyklu, przede wszystkim unikalną na polskim rynku biegłość w projektowaniu złożonych fabuł oraz niewymuszoną językową prostotę, ale ma też coś ponadto: społeczną wrażliwość z nutą gorzkiej mizantropii. Nie tylko bogacze - sąsiedzi i znajomi pewnego podupadłego polityka - są złymi ludźmi. Zło, często w połączeniu z głupotą, stanowi tu zasadę regulującą codzienne życie. Chmielarz opowiada o tym z dystansem bliskim tonacji, jaką znamy z "Fargo" braci Coen.
@RY1@i02/2016/205/i02.2016.205.196000400.803.jpg@RY2@
to z kolei nie jest w zasadzie kryminał, lecz satyryczna powieść obyczajowa, która korzysta z motywów właściwych prozie kryminalnej. Owszem, znajdziemy u Sutera suspens, znajdziemy też wdzięczną historię dziennikarskiego śledztwa w sprawie elitarnych przekrętów i fałszerstwa pieniędzy na gigantyczną skalę, niemniej "Montecristo" to przede wszystkim kpiarska rzecz o legendarnych szwajcarskich cnotach: solidności, spokoju i bogactwie. Przewrotna puenta tej niegłupiej książki przywodzi na myśl modne mistyfikacje z czasów oświecenia, warto też przypomnieć sobie "Hrabiego Monte Christo" Aleksandra Dumasa, żeby docenić rolę literackiej aluzji u Sutera.
@RY1@i02/2016/205/i02.2016.205.196000400.804.jpg@RY2@
ⒸⓅ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu