W wolnej chwili
Pianino, skrzypce, trąbka, gitary - dźwięki tych instrumentów niekoniecznie kojarzą się z hip-hopem. Ale też amerykański raper Mac Miller nie jest do końca hiphopowcem, a przynajmniej nie takim, który w studiu albo na scenie atakuje potokiem słów, przeplatając to samplami. Miller w swoich podkładach czerpie całymi garściami z funky, jazzu, rhythm and bluesa czy soulu, podśpiewując do solówek na trąbce czy fortepianowych zagrywek. Robi to w towarzystwie znakomitych gości. Udzielają się tu bowiem m.in.: Kendrick Lamar, Cee Lo Green, Bilal, Anderson Paak czy Ariana Grande. Słuchając tej płyty, w wielu momentach można się poczuć jak na parkietach imprez przed laty. Pobudzający funk, pościelowy soul, bujający rhythm and blues. Mac Miller doskonale czuje się w takim repertuarze. Na "The Divine Feminine" posłużył mu on do opowieści o kobietach, o tym, jak wiele im zawdzięcza i jak wkurza go uprzedmiotowienie kobiet. Wyszedł mu wciągający, wielowarstwowy album. Dla mnie najciekawszy w jego zaledwie kilkuletniej karierze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.