No More Mr. Nice Guy
Trzeci - po "Daredevilu" i "Jessice Jones" - serial wyprodukowany wspólnie przez Netflix i Marvela. I jak dotąd najlepszy: sprawną realizację i świetne aktorstwo łączy bowiem z bardzo wyrazistym wątkiem społecznym. Tytułowego bohatera Luke’a Cage’a, granego przez Mike’a Coltera siłacza obdarzonego niezniszczalną skórą, zdążyliśmy już poznać - był pomocnikiem i przez chwilę kochankiem Jessiki Jones. Ale teraz to na nim skupia się uwaga widzów, to on z byłego więźnia, który stara się nie rzucać w oczy, staje się bohaterem Harlemu, wreszcie to jego pojedynek z królem przestępczego półświatka Cottonmouthem jest w serialu źródłem napięcia. Ale najważniejszy - przynajmniej z punktu widzenia amerykańskich widzów - jest emancypacyjny charakter tego serialu.
To pierwsza superbohaterska produkcja zrealizowana przede wszystkim z myślą o czarnej publiczności. Większość bohaterów, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych, to Afroamerykanie. Tłem akcji są realne problemy czarnej społeczności Nowego Jorku. Samych siebie w drobnych epizodach grają m.in. Charles Bradley i legendarny projektant mody z Harlemu Dapper Dan. "Luke Cage" jest również mocno osadzony w czarnej popkulturze: od kina blaxploitation, przez kryminalne powieści Waltera Mosleya, po klasykę hip-hopu. Każdy z odcinków nosi tytuł jednego z numerów legendarnej grupy Gang Starr (od której pożyczyłem również tytuł tekstu), Cottonmouth ma w swoim biurze wielki plakat z Notoriousem B.I.G., a pojedynki Luke’a toczą się często w rytm dynamicznych piosenek Wu Tang Clanu - podobnych tropów można w tym serialu odnaleźć bez liku.
A przecież "Luke Cage" wcale nie jest hermetycznym serialem. Zrealizowany z werwą, umiejętnie przełamujący schematy zarówno kina gangsterskiego, jak i opowieści o superbohaterach, doskonale wpisuje się w budowany przez Marvela filmowy wszechświat. Nawiązań do wcześniejszych filmów i seriali jest tu zresztą mnóstwo: bohaterowie wspominają m.in. Daredevila, Thora, Hulka oraz oglądany parę lat temu w "Avengers" atak kosmitów na Nowy Jork. Ale, podobnie jak poprzednie seriale wyprodukowane przez Netflix, "Luke Cage" nie koncentruje się na superbohaterskich popisach i efektach specjalnych. Tytułowy bohater może i jest niezniszczalny, ale bardziej niż pięści liczą się tu jego emocje, dylematy i relacje z ludźmi.
@RY1@i02/2016/190/i02.2016.190.19600080c.801.jpg@RY2@
NETFLIX
Po prawej Mike Colter jako Luke Cage
Jakub Demiańczuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu