Tworzymy mocną grupę, nie możemy tego roztrwonić
Łukasz Fabiański zaczynał finały Euro 2016 na ławce rezerwowych, potem zastąpił w bramce Wojciecha Szczęsnego i zaliczył świetny turniej. Francję opuszczał jednak z poczuciem niedosytu. - Nie pomogłem nic w jedenastkach - mówi rozczarowany
Ma pan poczucie, że Portugalia była do ogrania?
Łukasz Fabiański: Na pewno można było we Francji osiągnąć coś wielkiego, medal przeszedł nam koło nosa. Ćwierćfinał z Portugalią miał różne fazy, mogliśmy go wygrać, ale także przegrać. Karnych zawsze szkoda i żałuję, że nie pomogłem drużynie, coś broniąc.
Portugalia, która nie wygrała żadnego spotkania w regulaminowym czasie, dostała się do półfinału. Nie boli z perspektywy reprezentanta Polski?
Takie były losy tego turnieju i trudno mieć pretensje do Portugalii, że wyszła z grupy z trzeciego miejsca. Chorwację ograła po dogrywce, z nami poradziła sobie dzięki karnym i dziś cieszy się z półfinału. A to, ile drużyn wchodzi do 1/8 finału, wiedział każdy i nie ma co biadolić.
Holandia nie przebrnęła eliminacji, Hiszpania, Anglia odpadły w 1/8 finału, Polska kończy przygodę w ćwierćfinale - czyli nie można naszego występu w Euro oceniać negatywnie.
Na pewno wskoczyliśmy parę stopni wyżej i nie możemy tego roztrwonić, tylko trzeba jeszcze bardziej się przyłożyć. Jesteśmy mocni jako grupa, rozwijamy się i możemy cały czas iść do przodu.
Komu pan kibicował, jak Islandia grała z Anglią?
Wiadomo, że Islandii. Anglii coś nie idzie od wielu lat. Od mistrzostw świata w 1966 r. pokazali się dobrze jedynie na mundialu we Włoszech w 1990 r., gdzie zajęli czwarte miejsce, i na Euro u siebie w 1996 r., gdzie zdobyli brązowy medal. Oni nie potrafią sobie poradzić ze sobą i nie rozpieszczają swoich fanów. My też zresztą nie dawaliśmy kibicom powodów do zadowolenia na wielkich turniejach. Dopiero teraz, po 30 latach posuchy, wyszliśmy z grupy.
Dzwonią do pana ludzie ze Swansea i pytają o Euro?
Pewnie, i to regularnie. Jak nie telefony, to SMS-y. Cieszę się w ogóle, że moi walijscy koledzy - Ashley Williams i Neil Taylor - robią we Francji taką furorę. Do tego Gylfi Sigurdsson z Islandią. Swansea ma powody do dumy.
Rozmawiał pan w klubie o wolnym po powrocie z Euro?
15 maja zakończyliśmy sezon w klubie, 4 lipca wznawiamy treningi. Wszyscy wiedzą, gdzie byłem od połowy maja do końca czerwca, i w Swansea dostanę trzy tygodnie wolnego. Jak później dołączę do kolegów, nikt nie będzie robił mi problemów.
Słyszał pan, kogo Gianluigi Buffon po meczach grupowych i pierwszych meczach 1/8 finału wyróżnił jako najlepszego golkipera turnieju?
Nie. Kogo?
Łukasza Fabiańskiego.
O kurczę, bardzo mi miło. Buffon to mój bohater, idol, cenię go niesamowicie.
@RY1@i02/2016/127/i02.2016.127.00000160a.802.jpg@RY2@
BARTEK SYTA/POLSKA PRESS
Urodzony: 18 kwietnia 1985 r. w Kostrzynie nad Odrą. Bramkarz. Kariera klubowa: Polonia Słubice, MSP Szamotuły, Lubuszanin Drezdenko, Sparta Brodnica, Mieszko Gniezno, Lech Poznań, Legia Warszawa, Arsenal Londyn, Swansea. W reprezentacji Polski od 2006 r. rozegrał 34 mecze, był w kadrze na finały MŚ 2006 (bez meczów), finały ME 2008 (bez meczów), finały ME 2016 (4 mecze). Sukcesy: z Legią mistrzostwo Polski 2006, z Arsenalem Puchar Anglii 2014.
Rozmawiał w Marsylii Jaromir Kruk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu