Królik w piwnicy
W KINACH Nie ma innego wyjścia. "Kosmos" ogląda się dzisiaj jak artystyczny testament Andrzeja Żuławskiego, testament podsumowujący oryginalną drogę wizjonera kina europejskiego.
Żuławskiemu udało się to, na czym dotychczas wywracali się adaptatorzy Gombrowicza w kinie ("Ferdydurke" w reżyserii Jerzego Skolimowskiego i "Pornografia" w reżyserii Jana Jakuba Kolskiego), ale i w teatrze. Twórca "Kosmosu" obronił ekscentryzm pisarza, wpisując tę postawę w okręg zwyczajności. To, co ekstraordynaryjne na ekranie, staje się ordynarnością wcieloną. Zwyczajnością do potęgi.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.