Królik w piwnicy
W KINACH Nie ma innego wyjścia. "Kosmos" ogląda się dzisiaj jak artystyczny testament Andrzeja Żuławskiego, testament podsumowujący oryginalną drogę wizjonera kina europejskiego.
Żuławskiemu udało się to, na czym dotychczas wywracali się adaptatorzy Gombrowicza w kinie ("Ferdydurke" w reżyserii Jerzego Skolimowskiego i "Pornografia" w reżyserii Jana Jakuba Kolskiego), ale i w teatrze. Twórca "Kosmosu" obronił ekscentryzm pisarza, wpisując tę postawę w okręg zwyczajności. To, co ekstraordynaryjne na ekranie, staje się ordynarnością wcieloną. Zwyczajnością do potęgi.
"Kosmos" Żuławskiego oglądałem po raz pierwszy wiele miesięcy temu, pokazany i nagrodzony jeszcze w ubiegłym roku na festiwalu w Locarno, nie stał się może wielkim wydarzeniem w skali międzynarodowej, ale wśród entuzjastów twórczości Żuławskiego, a tych nie brakuje zwłaszcza we Francji, zyskał status pozycji wybitnej. "Kosmos" to wzorcowy przykład kina do wielokrotnego oglądania, a każde kolejne spotkanie z tym filmem otwiera inną perspektywę. Inaczej patrzy się na "Kosmos" w powiązaniu z literaturą Gombrowicza en bloc, inaczej zaś w oderwaniu od tekstów autora "Ferdydurke", kolejny trop interpretacyjny podsuwa szalenie satysfakcjonująca kinofilsko pajęcza sieć powiązań "Kosmosu" z twórczością samego Żuławskiego (nawiązania do "Najważniejsze to kochać", "Opętania", wkomponowane w tok narracji dialogi z "Wierności", ale i liczne cytaty z prozatorskich utworów reżysera). Ten ostatni szlak analityczny jeszcze dotkliwiej uwiarygadnia tezę, że "Kosmos" w założeniu był wymyślony jako swoiste podsumowanie twórczości autora "Trzeciej części nocy".
Dla mnie ostatni film Żuławskiego stał się jednak przede wszystkim partnerskim ekwiwalentem krnąbrnej literatury, jednym z najciekawszych odczytań prozy w kinie ostatnich lat. Dzięki "Kosmosowi" sam wróciłem znowu do Gombrowicza, tego Gombrowicza, który stał się niegdyś objawieniem mojej licealnej samotności, studenckiej towarzyskości, dojrzałej niemocy jako jedynej postawy wobec siły i brawury tej prozy. Czytam właśnie wypisy z "Dzienników" Gombrowicza: "Na powierzchni wszystko jest, powtarzam, niezwykle solidne, ale istnieją piwnice i w tych piwnicach rzeczywistość dostaje się im w ręce, jak królik laboratoryjny, jak guma, którą się urabia, prawie, można by powiedzieć, przemienia się w coś wytwarzanego, jak każdy inny produkt".
I o tym właśnie jest "Kosmos" Żuławskiego - zadziorna błazenada na serio opowiadająca o studencie, który zamieszkał w pensjonacie, i o wróbelku powieszonym na drucie, i o ustach z zajęczą wargą... "Trochę z miłości, z gwałtownej namiętności" - drwił Gombrowicz. Drwina Żuławskiego jest jednak inna. Przenosząc "Kosmos" z Polski do Portugalii, z przeszłości do teraźniejszości, odkrywa solidne fasady moralności i przyzwoitości, które przedrzeźnia martwy wróbelek. Żuławski, idąc za Gombrowiczem, ale jednocześnie z nim polemizując, obnaża fasadowość tego świata, wywala na wierzch to, co kryją wszystkie piwnice. Królik laboratoryjny jest truchłem królika, porządne rodziny nie przestrzegają higieny: ani moralnej, ani cielesnej, mają za to nieporządne myśli. A wolność jest tak naprawdę ucieczką od wolności, skorupą z konwenansu i poprawności. Mówimy o wolności, paplamy o tym, wycieramy sobie wolnością gębę, a przecież to pojęcie czysto abstrakcyjne, nieistniejące. "Wmawiać nam, że jesteśmy wolni, nam, ofiarom, męczennikom, niewolnikom, po uszy w chorobach, nałogach, żądzach, zawsze, w kieracie, w znoju, w strachu, zagonionym, zahukanym? Doświadczamy najohydniejszej niewoli od wczesnego ranka do późnego wieczora..." - pisał Gombrowicz w "Dzienniku". Andrzej Żuławski pokazał, że wolnością może być gest artystycznej albo cywilnej odwagi. Jeden dyndający martwy wróbelek wobec kosmosu.
@RY1@i02/2016/126/i02.2016.126.19600030b.803.jpg@RY2@
MATERIAŁY PRASOWE/BOMBA FILM
@RY1@i02/2016/126/i02.2016.126.19600030b.804.jpg@RY2@
Łukasz Maciejewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu