Koniec kalkulowania. Zaczyna się prawdziwa gra
W niedzielę fazę grupową rozpoczną faworyci. Francja zagra z Irlandią, Niemcy zmierzą się ze Słowacją, a Belgia sprawdzi siły rewelacyjnych Węgrów
Bukmacherzy nie spodziewają się innych rozwiązań niż awans Francji, Niemiec i Belgii, choć mecze w fazie grupowej pokazały, że na Euro można spodziewać się wielu niespodzianek. Należy jednak pamiętać, że w tej części turnieju gra się inaczej. Przegrany odpada i nie ma miejsca na kalkulowanie. Kluczowe zaczyna być nabyte wcześniej doświadczenie i opanowanie.
Te dwie cechy bez wątpienia można przypisać ekipie Niemiec. Piłkarze Joachima Loewa od początku mistrzostw grają, tak jak przystało na faworyta - nie stracili jeszcze bramki (tylko Polsce udała się też ta sztuka), a każdemu kolejnemu rywalowi potrafili narzucić swoje warunki gry. Największe problemy mieli oczywiście z biało-czerwonymi, jednak przez cały czas to oni rozdawali karty w grupie C. Wydaje się, że tym razem czeka ich jeszcze łatwiejsze zadanie.
Słowacy dotychczas na Euro pokonali tylko słabiutkich Rosjan. Udało się im wyrwać też remis z Anglikami, ale przy podobnym naporze będzie bardzo trudno znów utrzymać czyste konto. Z kolei kłopoty Niemców z napastnikiem to pestka w porównaniu z kadrą Jana Kozaka, który na tej pozycji ma większą posuchę. Jeśli mistrzowie świata to wykorzystają, bardzo prawdopodobne, że kolejny mecz zakończą z czystym kontem (casus Anglików wskazuje, by uważać na kontrataki) i pokaźnym dorobkiem bramkowym.
Faworytem w swoim meczu będzie również Francja. Kibice wciąż czekają, kiedy gospodarz się obudzi, i to chyba najwyższa pora, bo w ćwierćfinale nie uda im się już trafić na tak łatwego przeciwnika. Trójkolorowi jak dotąd mieli najniżej zawieszoną poprzeczkę ze wszystkich faworytów, ale w żadnym meczu nie pokazali gry, którą prezentowali w spotkaniach towarzyskich.
Z Irlandią jednak nie będzie łatwiej, ponieważ to drużyna nastawiona na defensywę, grająca bardzo siłowy futbol. Jak dobrze pamiętają polscy kibice, nasz eliminacyjny rywal w pierwszym meczu zremisował z Niemcami, a w rewanżu nawet ich pokonał 1:0. Nikt nie lubi grać z wyspiarzami, dla których jedyna taktyka to bronienie i wrzucanie górnych piłek w pole karne. Gospodarze nie będą mieli łatwej przeprawy, szczególnie że szykuje się mecz, w którym nie będą odczuwać, że grają u siebie. Irlandczycy dali się poznać jako jedna z najlepiej dopingujących nacji na Euro i kibice bez wątpienia zrobią wszystko, by ich reprezentanci na boisku czuli wsparcie.
Ostatni niedzielny pojedynek to mecz największej sensacji i największego farciarza Euro. Chodzi oczywiście o Węgrów, którzy przebojem wygrali grupę F, i Belgów, którzy mimo porażki z Włochami znaleźli się na lepszej pozycji startowej niż piłkarze Antonia Conte. Czerwone Diabły wygrały dwa spotkania z rzędu i powoli rozpędzają maszynę, która ma realne szanse, by dotrzeć do finału.
Taki obrót spraw nie jest na rękę Węgrom, którzy we Francji nie boją się nikogo. Zawodowo ograli czarnego konia - Austrię - oraz osiągnęli korzystne rezultaty z Islandią i Portugalią. Trener w ostatnim meczu dał odpocząć podstawowym graczom, dodatkowo presja będzie po stronie rywala. Czy Węgrów stać, by znów zaskoczyć całą Europę? Czy mogą zaskoczyć też Słowacy i Irlandczycy? Przekonamy się już w niedzielę.
Bolesław Groszek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu