Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

My na plaży, Szwedzi na skale

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

LA BAULE I PORNICHET, dwie sąsiadujące ze sobą miejscowości turystyczne nad Atlantykiem, które skusiły swym urokiem uczestników mistrzostw. Pierwszą za bazę wybrali sobie Polacy, drugą - Szwedzi

Adam Nawałka chętnie powołuje się na sąsiadów, gdy ktoś krytykuje wybór hotelu z dala od centrum wydarzeń i stadionów. Sprawdziliśmy więc, jak mieszka się obu ekipom na atlantyckiej riwierze.

W teorii różnic nie powinno być żadnych, te niewielkie miejscowości (pierwsza liczy 16 tys. mieszkańców, druga ma ich 6 tys. mniej) ciągną się wzdłuż tej samej, najdłuższej w Europie plaży. A jednak.

"Lewy" na balkonie

Na pierwszy trop naprowadził nas chłopiec z gotową do robienia zdjęć komórką, którego w czwartek spotkaliśmy pod hotelem LHermitage. Zniechęcony polowaniem na Szwedów z radością czatował na reprezentantów Polski. Miał niezłe osiągnięcia, z których na pierwszy plan wybijało się zdjęcie Roberta Lewandowskiego przechadzającego się po balkonie swojego pokoju. Gdy zorientował się, że zdobycz nas zaciekawiła, był gotów negocjować cenę, kręcąc nosem na zaproponowany mu oficjalny skarb kibica naszej kadry.

Zrobienie zdjęcia było możliwe, bo hotel Polaków stoi frontem do klienta. Ostatnie dwa piętra są zarezerwowane dla piłkarzy, ale w pozostałej części życie toczy się normalnie. Mimo że przed drzwiami kręcą się ochroniarze, goście wchodzą i wychodzą nieprzeszukiwani, a kontrole samochodów przeprowadzane są pobieżnie.

W Pornichet zrobienie zdjęcia krzątającego się po balkonie Zlatana Ibrahimovicia graniczy z cudem. Szwedzi zaszyli się w hotelu Chateau de Tourelle, który przypomina warowny zamek. Zza wysokiej, zamkniętej bramy nie widać nic poza fragmentem dziedzińca.

Gdy pod bramę podjeżdża autokar z piłkarzami wracającymi po treningu z odległego o 20 km Saint-Nazaire, policjanci rozstawiają barierki i separują pojazd od ciekawskich. Garstki, bo hiobowa wieść już się rozniosła - w czasie naszej wizji lokalnej pod bramą pojawił się zaledwie jeden łowca autografów. Odszedł z niczym.

Pizza Zlatan

Szwedzi siedzą jak w koszarach i nawet na spacer nie mają gdzie wyjść. Pod ich oknami rozciągają się nagie skały, po których chodzenie groziłoby kontuzją. By naśladować Łukaszów Piszczka i Fabiańskiego, którzy wyskoczyli z hotelu pozbierać muszelki na złocistej plaży, Szwedzi musieliby się wybrać kilkaset metrów za miejscowy port. A to już wyprawa.

Jako że w Pornichet piłkarze są, a jakby ich nie było, władze miasteczka i mieszkańcy zmobilizowali się, by podkreślić obecność szacownych gości. Zagęszczenie żółto-niebieskich flag na metr kwadratowy jest tu większe niż w jakimkolwiek szwedzkim mieście w dzień święta narodowego.

W restauracji przy głównym placu serwowana jest pizza Zlatan (13,50 euro), a szef kuchni przekonuje, że dobrany przez niego zestaw składników (mielona wołowina i wieprzowina, cebula, ziemniaki, grzanki, szwedzki krem z gałki muszkatołowej, pieprz, sól i cukier oraz jajko sadzone na dokładkę) Ibrahimović uznałby za najlepszy na świecie.

Selfie z Trzema Koronami

W La Baule są polskie flagi, lecz w umiarkowanej liczbie. Na bulwarze zawisło kilka billboardów "Viva la Pologne".

A w Pornichet największą atrakcją stał się... przystanek autobusowy. Cały w szwedzkich barwach, oklejony plakatem zespołu Trzech Koron. Nawet mieszkańcy, którzy do tej pory nie korzystali z komunikacji miejskiej, przychodzą tu, by zrobić selfie. Gdy na przystanku pojawia się 6-letni chłopiec w koszulce Paris Saint-Germain, nagle zza węgła wyłania się czyhająca na takie okazje francuska fotoreporterka. W ciągu kilku godzin spędzonych w Pornichet natykamy się na nią jeszcze kilka razy. Z zazdrością słucha opowieści o otwartym na współpracę z dziennikarzami dyrektorze LHermitage oraz polskich piłkarzach, którzy chętnie i bez obaw opuszczają hotelowe pokoje.

@RY1@i02/2016/112/i02.2016.112.00000160a.802.jpg@RY2@

AFP/EAST NEWS

Hotel LHermitage w La Baule jest otwarty na kibiców polskiej reprezentacji

Krzysztof Kawa

Remigiusz Półtorak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.