Outsiderka
PORTRET Kiedyś mawiano, że Amélie Nothomb - obok Tintina - jest najlepszym towarem eksportowym Belgii. Dziś jej sława nieco przygasła, ale ekscentryczna pisarka wciąż potrafi zaskoczyć czytelników
Należy zacząć od ogromnego, czarnego kapelusza. To znak rozpoznawczy Amélie Nothomb. Belgijska pisarka zdejmuje go tylko w sytuacjach, gdy chce pozostać anonimowa. Ale w większości wypadków i tak jej tożsamość zdradzają długie kruczoczarne włosy, trupi makijaż i niekonwencjonalny ubiór. Wygląda jak postać z powieści gotyckiej. Albo jak bohaterka kreskówki "Hotel Transylwania". Czasem wygaduje takie rzeczy, że naiwnemu słuchaczowi włos się jeży na głowie. Parę lat temu w rozmowie z Magdaleną Miecznicką wyznała, że jako dziecko zabiła znienawidzonego kolegę z klasy. Jak? Telepatycznie. Damy wszakże nie plamią sobie rąk krwią. "Pewnej nocy skupiłam się i myślałam: niech umrze, niech umrze. Następnego dnia nie żył" - relacjonowała Nothomb, by za chwilę przyznać z żalem, że ta sztuka udała jej się tylko raz. Choć wiele razy próbowała, nigdy więcej nie zdołała zabić nikogo myślami. Pozostaje jej zabijać na kartach książek. Jak każdy przedstawiciel gatunku ludzkiego ma instynkt mordu. Szczęśliwie może go realizować za pośrednictwem literatury.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.