Chłopiec z dżungli
KINO
Sięganie po lekko zmurszałą, kolonialną klasykę może dziś wydawać się nieco dziwacznym pomysłem, ale Jon Favreau wyszedł z tego obronną ręką. Jego "Księga dżungli" jest zresztą remakiem Disneyowskiej animacji sprzed półwiecza, dalekim od ducha prozy Rudyarda Kiplinga: życie Mowgliego, chłopca wychowanego przez wilki, jest tu raczej serią brawurowych przygód, a nie metaforą zmagań człowieka z siłami natury (a już tym bardziej tegoż człowieka nad naturą wyższości). Favreau po równo odmierza emocje i humor, starannie unika brutalności - przemoc, symbolizowana oczywiście przez wrednego tygrysa Shere Khana, jest tu symboliczna - a także ideowo podejrzanych elementów. Wcześniejsze wersje "Księgi..." bywały oskarżane o rasizm albo imperialne sentymenty, nowy film jest wyłącznie czystą, perfekcyjnie nakręconą rozrywką. Zrealizowaną być może bez większego poszanowania dla Kiplinga - z jego książek został tu wyłącznie fabularny szkic - za to ze sporym szacunkiem dla świata przyrody i dyskretnym ekologicznym przesłaniem.
@RY1@i02/2016/073/i02.2016.073.19600020b.803.jpg@RY2@
disney
Jakub Demiańczuk
@RY1@i02/2016/073/i02.2016.073.19600020b.804.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu