Wielka ucieczka skrzatów
W opowiadaniach Miljenka Jergovicia najważniejszy jest bohater wplątany w nieszczęścia historii
Taka oto banalna sytuacja: do grabarza z Sarajewa podchodzi zaintrygowany amerykański dziennikarz. Twierdzi, że chce wiedzieć "wszystko" o miejscowych. Grabarz nie umie odpowiedzieć na pytanie, wszystko bowiem zależy od tego, czy Amerykanin chce usłyszeć o żywych, czy o umarłych. Tylko ignorant nie zauważa różnicy. "Żywych i umarłych nie da się opisywać jednocześnie, bo umarli mają życie za sobą, a żywi wciąż nie wiedzą, co ich czeka, ani jak jeszcze mogą zepsuć to, co jest za nimi. Im jest trudniej, bo nie znają miejsca swojego pochówku, czy będą leżeć w dolinie, czy na wzgórzu i czy ktoś w ogóle zapamięta, jak zgarbieni, a może radośni szli tym łez padołem" - wyjaśnia grabarz ku niewątpliwemu rozczarowaniu dziennikarza. Zamiast spraw ostatecznych tym dwojgu wygodniej rozmawiać o sarajewskich marlboro produkowanych bez kolorowych nadruków. Ostatecznie próba porozumienia musi zakończyć się fiaskiem. "Pożałowałem, że w ogóle wdałem się z nim w rozmowę. Mogłem tylko ponarzekać, że jesteśmy bezbronnymi, nieszczęśliwymi ludźmi, którzy dostają pomieszania zmysłów, bo bez przerwy strzelają do nich czetnickie bestie. On napisałby swój artykuł, a ja nie wyszedłbym na durnia przed nim ani przed sobą, i mielibyśmy święty spokój" - konstatuje ostatecznie grabarz. Tylko komu to wszystko potrzebne?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.