Dziennik Gazeta Prawana logo

Krótki film o miłości

28 czerwca 2018

Dobrze było nam z Piotrem. Ciągle się na niego gdzieś wpadało. Z innymi znajomymi z branży nie widuję się czasami całymi latami, z Łazarkiewiczem było inaczej. Miało się wrażenie, że jest wszędzie. W budynku telewizji, na przystanku metra albo na malutkim, prowincjonalnym festiwalu. A chociaż znał chyba wszystkich, każda rozmowa z nim sprawiała wrażenie, jakby Piotr mówił specjalnie dla nas, w jakiś szczególny sposób nas tym wyróżniając. Pamiętam zwłaszcza moje ostatnie, jak zwykle zbyt krótkie rozmowy z reżyserem, bohaterem "Nieobecności". Na kilka tygodni przed śmiercią Piotra spotkałem go na warszawskim przystanku: deszcz przeszedł w śnieg, a my staliśmy tak bez parasoli, zmoknięci, nie mogliśmy się rozstać. "No, dobrze jeszcze pięć minut, jeszcze kwadrans". Mówiliśmy o teatrze Witkacego w Zakopanem, o Różewiczu, o pokrętnej polityce TVP. Wcześniej siedzieliśmy obok siebie na "Nightwatching" Greenawaya i nie mieliśmy wobec brytyjskiego twórcy żadnej litości. "Jak można tak nie szanować widza", szeptał mi Piotr. I dodawał: "I nienawidzić kina". Dla reżysera, twórcy "Pory na czarownice" i "0-1-0", było to największe wykroczenie. Bo Piotr kochał kino. I kochał ludzi. Film jego żony, Magdaleny Łazarkiewicz, jest pięknym dowodem tej zdublowanej miłości.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.