Dziennik Gazeta Prawana logo

Pożegnanie z Emilią

27 czerwca 2018

Zamieszanie wokół warszawskiego Pawilonu Emilii to gotowy scenariusz performanceu o przenikaniu się życia i sztuki. Budynku nie wpisano do ewidencji zabytków pomimo opinii fachowców co do jego wartości i historycznego znaczenia. Działkę kupił deweloper chcący pawilon zburzyć i zbudować tam biurowiec. W ostatniej chwili znów próbuje się wpisać budynek do rejestru zabytków, ale żeby go ocalić, i tak należy go przenieść w inne miejsce. To byłby performance tak doskonale napisany, że nie sposób wymyślić lepszej promocji dla wystaw odbywających się w mieszczącym się w Emilii Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Pożegnalne ekspozycje poświęcone są właśnie przenikaniu życia i sztuki. Pierwsza, "Chleb i róże", skupia się na współczesnym statusie artysty. Druga, "Robiąc użytek. Życie w epoce postartystycznej", próbuje uchwycić przenikanie się świata dzisiejszej sztuki i życia codziennego. Trzecia zaś, "Po co wojny są na świecie", to prezentacja dzieł artystów samouków komentujących współczesność.

Krytyk sztuki Jerzy Ludwiński pisał w latach 70., iż "bardzo prawdopodobne, że dzisiaj nie zajmujemy się już sztuką. Po prostu przegapiliśmy moment, kiedy przekształciła się ona w coś zupełnie innego". Mimo że sztuka przez ostatnie półwiecze rozszerzyła swoje terytorium, to jej wersja konserwatywna, instytucjonalna wciąż ma się dobrze. Rekordy na aukcjach, mecenat prywatny i państwowy, z którego korzystają artyści, definiuje ich status jako grupy uprzywilejowanej. Wystawa "Chleb i róże" gromadzi prace twórców, którzy chcą wyjść poza strefę komfortu świata sztuki, zbliżyć się do "prawdziwego" życia, odpowiedzialnie je komentować. Najszlachetniejszym przykładem jest akcja Holendra Renzo Martensa. Pracownicy plantacji kakaowca w Kongu zostali zaproszeni przez niego do wykonania rzeźb. Ich kopie są w Europie odlewane z czekolady i sprzedawane w prywatnych galeriach, a zyski wracają do Konga. Z kolei Cindy Sherman próbuje dystansować się od swojej pozycji artystycznej celebrytki, fotografując się ucharakteryzowana na majętne mecenaski sztuki. Gerard Kwiatkowski ubiera w estetyczną formę przemianę społeczną, jaka dokonała się w Polsce po II wojnie światowej. Ze zużytych ubrań robotników stworzył obraz - abstrakcję geometryczną, którą oprawił w zniszczoną, pozłacaną ramę. Inny artysta, Adrian Melis, odnosi się krytycznie do wpisanego w definicję kapitalizmu, alienującego wymiaru pracy. Melis ogłosił konkurs dla bezrobotnych, którego zwycięzca miał odpłatnie dwie godziny dziennie drukować, a następnie niszczyć CV zebrane w tymże konkursie.

Wystawa "Robiąc użytek" to odmienne spojrzenie na sztukę. Działania artystów na niej prezentowanych mają w sobie zadziorną energię street artu. Śmiało wkraczają w rzeczywistość, rozbijają jej "normalność". Tak czyni np. Brandalism, czyli ruch z Londynu zajmujący się przejmowaniem billboardów i umieszczaniem na nich podobnych do oryginału, ale krytycznych treści. Prawdziwą kopalnią działań artystyczno-społecznych jest również pokazywane tu archiwum Muzeum Sztuki Użytecznej w Eindhoven.

Trzecia wystawa "Po co wojny są na świecie" jest narracją odwołującą się do pierwotnych źródeł sztuki, impulsu do twórczego przeżywania rzeczywistości. Zgromadzone tu prace nie są skrępowane ani akademicką manierą, ani rynkowymi wymogami - większość twórców to outsiderzy, pośród których znaleźli się więźniowie czy pensjonariusze szpitali psychiatrycznych. O wartości ich dzieł przesądza bezkompromisowy przekaz.

Choć układ ekspozycji tego nie sugeruje, wystawy najlepiej oglądać w kolejności opisanej powyżej: od prac najbardziej instytucjonalnych, przez stojące w rozkroku pomiędzy światem sztuki i życiem, aż do wyciszenia, jakie oferują prace artystów outsiderów. Z prezentacji w MSN płynie jeszcze jeden, być może banalny wniosek: nasz zglobalizowany świat jest bardziej różnorodny, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Nie da się zamknąć go w kilkunastu spostrzeżeniach. Takie stwierdzenie, na przekór atmosferze pożegnania z Emilią, raczej otwiera dyskusję, niż ją zamyka.

@RY1@i02/2016/044/i02.2016.044.19600030b.802.jpg@RY2@

Muzeum Sztuki Nowoczesnej

Praca Arturo Sancheza z wystawy "Chleb i róże"

Anna Diduch,

Privmag.com

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.