Mała metafizyka
W "Silesia Silentia" Lidia Amejko przypomina o swym odrębnym miejscu w polskiej współczesnej dramaturgii. Jej patent to połączenie poezji z konkretem ciał i zdarzeń
"Dwadrzewko", "Żywoty świętych osiedlowych", "Męka Pańska w butelce", "Nondum", "Farrago" - tytuły utworów Lidii Amejko swego czasu cieszyły się rozgłosem, chociaż sama autorka nigdy o to nie zabiegała. Pisarka z Wrocławia w końcówce lat 90. ubiegłego wieku stworzyła własny styl na przecięciu poezji i literatury dramatycznej, nie bardzo przejmując się tym, jak jej teksty przyjmą teatry i czy odważą się na ryzyko ich wystawiania. Przyjęły nadspodziewanie dobrze. Nadspodziewanie, bo Amejko nigdy nie wpisywała się w żadne trendy, nie śledziła bieżących mód. Niepostrzeżenie stała się osobną wyspą w pejzażu nowej dramaturgii, nazwiskiem, kimś, na kogo dzieła się czeka. Popularność autorki "Silesia Silentia" nigdy nie przekroczyła środowiskowych granic, ale też Lidia Amejko nigdy się z nikim nie ścigała. Z niedowierzaniem przyjmowała też wszystkie wyróżnienia, również to za najnowszy dramat w konkursie rozpisanym przez Teatr Współczesny i miasto Wrocław.
Nigdy nie należałem do wyznawców twórczości autorki "Nonduma", chociaż śledziłem ją z uwagą i życzliwością. "Silesia Silentia" zadowoli tych wszystkich, którzy rozsmakowali się w tonacji Amejko, ale też może zainteresować oczekujących zmian. Pisarka znalazła bowiem drogę do połączenia mikroskali (w tym zawsze była biegła) ze znacznie szerszą perspektywą. Andrzej Bart w głośnej powieści "Rien ne va plus" narratorem uczynił obraz malarza Solteriniego, który zmieniając miejsca zamieszkania, obserwuje z kolejnych ścian ostatnie dwa stulecia historii Polski. Ambicja Amejko nie jest tak spektakularna, w "Silesia Silentia" mamy z grubsza powojenny czas Wrocławia z wycieczkami w bardziej odległą przeszłość. Oprowadza nas po tym wszystkim płaszcz czarny, gabardynowy, męski, ucieleśniony z podziwu godną pokorą przez Macieja Kowalczyka. Płaszcz uszyty został przez krawca Abrama (Przemysław Kozłowski), żydowskiego rzemieślnika z Breslau. W nim z kolei magazynują się wspomnienia osobiste, ale również odpryski historii własnego narodu. Kozłowski grał w wielu przedstawieniach Marka Fiedora, czasem kipiał męskością na pierwszym planie, czasem usuwał się w cień. Krawiec z ostatniego spektaklu jest jednak kreacją niezwykłą, bo ściszoną, jakby zbudowaną z pamięci bohatera i stopienia się z jego tożsamością. Dobrze jest podczas przedstawienia raz na jakiś czas zajrzeć w oczy Kozłowskiemu. Jest w nim dziwna zgoda na świat i świadomość przyszłego losu - piękne i czułe granie.
Płaszcz zatem wchodzi na coraz to inne ciała, leci czas, przez stację Breslau przejeżdżają pociągi, tory prowadzą gdzieś, kiedyś szły pewnie do obozu. W tle mamy wrocławski Kongres Intelektualistów z 1948 roku, Picasso i Éluard spotykają Zofię Nałkowską i Marię Dąbrowską. Profesor Dia-Mat (mocna rola Macieja Tomaszewskiego) daje przerażający wykład o wszystkich odmianach ludzkiego zniewolenia. Spektakl Marka Fiedora jest piękny w chwili, gdy się go ogląda. Skromny, a jednak sugestywny w obrazach, skupiony na małych gestach i słowach. To powoduje, że podobnie jak i poprzednie jego inscenizacje ze Współczesnego nie doczeka się raczej ogólnopolskiego docenienia. Tymczasem warto oddać mu sprawiedliwość, bo poza przedstawieniami Fiedora we Wrocławiu trudno na scenach znaleźć podobny ton w opowiadaniu o świecie i taki repertuar. Fiedor w parze z Amejko ocalają bowiem coś, co nazwałbym małą metafizyką, metafizyką codzienności. Cenne to ponad słabości widowiska i dramatu. Ich przewidywalność, charakter niektórych scen przypominających etiudy, w tekście naleciałości, a to z Różewicza, a to z Gombrowicza. "Silesia Silentia" to nie jest rzecz wybitna, a i tak warto się nad nią pochylić. Dać się dotknąć małej metafizyce teatru.
@RY1@i02/2016/044/i02.2016.044.19600060a.802.jpg@RY2@
Tomasz Żurek
Jacek Wakar,
Polskie Radio
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu