Potęga ciemnej strony mocy
Fala zainteresowania "Gwiezdnymi wojnami", wywołana premierą "Przebudzenia mocy", nie słabnie i dobrze, bo dzięki temu doczekaliśmy się m.in. wznowień kilku ważnych dla serii albumów komiksowych. Co prawda od czasu, gdy prawa do uniwersum Star Wars przejął Disney, wszystkie wydane wcześniej (przez Marvela i Dark Horse) komiksy wypadły z oficjalnego kanonu i stały się swoistymi apokryfami, ale nie przeszkadza to w lekturze. Tym bardziej że tytuły publikowane obecnie pod szyldem "Legends" można dzięki temu traktować jako dowód tego, jak gigantyczny potencjał tkwił zawsze w stworzonym przez George’a Lucasa świecie.
"Mroczne Imperium" ukazało się na początku lat 90. i do dziś uchodzi za jeden z najciekawszych tytułów w komiksowej bibliografii "Gwiezdnych wojen". Akcja toczy się mniej więcej sześć lat po bitwie o Endor i zakończeniu "Powrotu Jedi", ale o upadku Imperium nie ma mowy. Walka trwa, na scenę wydarzeń wracają postaci, które uważaliśmy za dawno zmarłe, a nękany wątpliwościami i osierocony przez mistrzów Jedi Luke wreszcie ulegnie, przynajmniej na chwilę, ciemnej stronie mocy. Stworzony przez Toma Veitcha i Cama Kennedy’ego komiks wywarł wpływ na całe uniwersum "Gwiezdnych wojen". I choć narracja dziś wydaje się nieco archaiczna, a dialogom brakuje czasami tempa, album wciąż się broni, szczególnie pod względem graficznym. "Mroczne Imperium" zaskakuje odważną kolorystyką i dynamiczną kreską Kennedy’ego, pokazując, że nawet w tak ściśle kontrolowanym świecie jak świat "Gwiezdnych wojen" zawsze było miejsce dla artystycznych indywidualności.
Jakub Demiańczuk
@RY1@i02/2016/044/i02.2016.044.19600080b.101.gif@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu