Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Warszawa na jawie

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

iedyś mówić i myśleć o stolicy Polski było zdecydowanie łatwiej, bo "cała Polska budowała swoją stolicę". Choć Warszawa była wspólnym symbolem Polaków, to zamieszkać w niej było trudno, bo limitowano liczbę meldunków, a chętnych na przeprowadzkę było jeszcze więcej niż dziś. Wtedy stolica to był wielki świat.

Rok 1989 przewartościował tę sytuację. Przyszedł wolny rynek i wolny wybór. Sny nagle miały szansę stać się jawą. Dlatego wizerunków Warszawy przybyło, narosły kolejne warstwy miasta. Jak dziś wygląda Warszawa? Pod wieloma względami tak, jak w felietonach Filipa Springera: pełna kontrastów, miejscami bardzo nowoczesna, a chwilami zupełnie zapuszczona. Jak oswoić taką przestrzeń dla siebie? Na to pytanie próbuje odpowiadać przewodnik "Warszawa. Podręcznik zamieszkiwania" .

Książka jest czymś na kształt miejskich legend pisanych z osobistego punktu widzenia. Autorami tekstów są aktywiści lub varsavianiści. Wybór prywatnej perspektywy jest strzałem w dziesiątkę, no bo jak tu stworzyć wyczerpujący, logicznie skonstruowany opis miasta, które jest chaotyczne? Zabawa nieładem jest zresztą przepisem na wizualną stronę tej publikacji. Krótkie eseje okraszone są dużą liczbą zdjęć, grafik, reprodukcji i kolaży utrzymanych w różnej stylistyce. I choć podział na rozdziały jest klarowny ("Narzędzia", "Widma", "Miłość", "Domy", "Zbiegi okoliczności"), to całość sprawia wrażenie notatek z wykładu, które pożyczamy od kolegi. Aby móc się z nich czegoś nauczyć, trzeba najpierw rozgryźć sposób myślenia notującego. Podobnie jest z "Podręcznikiem zamieszkiwania": proces przedzierania się przez kolejne eseje bywa momentami żmudny. Piszącym brakuje reporterskiego zacięcia, dlatego niektóre akapity opuszcza się bez żalu.

Czy ta książka zawiera jakąś nową prawdę o polskiej stolicy? Pewnie nie. Ale w swojej strukturze i wrażeniu niedosytu czy nawet irytacji, jakie po sobie pozostawia, jest na wskroś "warszawska". Nie powinno się jej czytać rozdział po rozdziale, raczej zerkać, kartkować i wertować tak, jak chaotycznie poznawać należy Warszawę: tu anegdota, tam ładny widok, gdzie indziej niebanalni mieszkańcy. Innej Warszawy prędko nie będzie, a lektura "Podręcznika zamieszkiwania" to tylko potwierdza.

Anna Diduch

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.