Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie samym Google’em żyje człowiek

10 listopada 2017

Jedna jest żółta, druga niebieska. Pierwsza na każdym kroku podkreśla, jak bardzo jest cool, druga poprzestaje na swojskości. Jedna to obrazek z samego szczytu biznesowego świata, na który większość z nas pewnie nigdy nie wejdzie (ale jakże ciekawie tam zajrzeć), druga - koncentruje się na naszym tu i teraz. Dla mnie wybór jest oczywisty. Wolę zdecydowanie tę niebieską.

Dziś rzadki na tych łamach portret podwójny. Ale akurat tak się złożyło, że w tym samym czasie na rynku pojawiały się dwie książki pokazujące, jak lepiej zarządzać zespołami ludzkimi. Różni je wszystko.

"Praca rządzi!" napisał Laszlo Bock, do 2016 r. główny HR-owiec Googlea. Tak, tego Googlea, który uchodzi za najlepszego pracodawcę świata. Napisana przez niego książka jest taka jak legenda, która towarzyszy koncernowi z Mountain View. Cechuje ją nonszalancja świadomego swojej wartości zwycięzcy. Przecież Google to nie tylko genialny model biznesowy, ale również wyjątkowe środowisko, które cechuje (podobno) luz i radość życia. Osiągana nie poza pracą, lecz właśnie w niej.

Pod tym względem z Googleem jest podobny problem, jak ze szkolnym prymusem. Takim, który nie tylko zgarnia najlepsze oceny ze wszystkich przedmiotów, świetnie gra na gitarze i jeszcze kochają go wszystkie dziewczyny (i chłopaki pewnie też). Czy to może irytować? Oczywiście. Irytuje jak jasna cholera. Jeśli czujecie, o co chodzi, to ta książka rozsierdzi was jeszcze bardziej. Z drugiej strony nie ma się co oszukiwać - Google jest prymusem i zorganizował pracę w koncernie w sposób oryginalny, a momentami nawet inspirujący. I cóż nam z tego przyjdzie, że się na Bocka (oraz Pagea i Brina) będziemy zżymać. Jasne, że świat jest niesprawiedliwy. Jasne, że w firmie działającej na niższych marżach wzrostu nie dałoby rady wprowadzić tych wszystkich hipsterskich nowinek. I pewnie, że te marże wzrostu są wyssane z krwiobiegu reszty gospodarki. Na przykład z rynku medialnego, któremu Google zjadł potencjalne zyski z internetowej rewolucji. Cóż jednak począć. Wampir nic na to nie poradzi, że jest wampirem. A skoro nie mamy pod ręką osinowego kołka, to przynajmniej posłuchajmy, co też ten drapieżca ma nam do powiedzenia. Bo bywa ciekawy i zajmujący.

Mam jednak prośbę. Jeśli któryś z czytelników zdecyduje się przeczytać książkę Bocka, to niech dorzuci do koszyka "Przewodnik dla lidera" Roberta Grzybka. On nie zabierze was do Doliny Krzemowej i nie powie wam, jaki jest Larry albo dlaczego Sergey zdecydował, że strona główna Googlea jest tak zaskakująco zgrzebna. Ale może właśnie dzięki temu poczujecie, że pisze dla was. Wyrasta z tego samego nadwiślańskiego doświadczenia, które jest i będzie codziennym pracowym doświadczeniem przeważającej większości czytelników tej książki. Doświadczenia zespołów ludzkich budowanych w Opolu, Poznaniu, Radomiu albo Olsztynie. A nie w słonecznej Kalifornii.

@RY1@i02/2017/218/i02.2017.218.000003300.801.jpg@RY2@

Laszlo Bock, "Praca rządzi! Metody Googlea, które odmienią twoją pracę", przeł. Krzysztof Krzyżanowski, Insignis Media, Kraków 2017

@RY1@i02/2017/218/i02.2017.218.000003300.802.jpg@RY2@

Robert Grzybek, "Przewodnik dla lidera. Budowanie zespołu w XXI wieku", MT Biznes, Warszawa 2017

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.