Stary Lucyfer z Hotelu Lambert
Książę Adam Czartoryski położył podwaliny pod nowoczesny polski lobbing. Choć młodość poświęcił próbom budowania europejskiego ładu, na starość zajął się destrukcją
Wydawało się, że po upadku powstania listopadowego polityczna kariera Adama Jerzego Czartoryskiego dobiegnie końca. Nie dość, że książę skończył już 61 lat, to sposób, w jaki kierował podczas powstania polityką Rządu Tymczasowego Królestwa Polskiego, sprawił, że stracił swój wielki autorytet. Radykałowie z Towarzystwa Patriotycznego oskarżali go o zdradę, co nie było takie trudne, bo przecież książę w swej przebogatej karierze na początku XIX w. kierował Ministerstwem Spraw Zagranicznych Rosji, a także przyjaźnił się z carem Aleksandrem I. Przez lata uparcie też optował za budowaniem trwałej unii polsko-rosyjskiej, otwartej na przyłączenie do niej innych, słowiańskich narodów. Gdy zaś wybuchła w Warszawie rebelia, długo wierzył, że wciąż możliwa jest ugoda z carem Mikołajem I. Wszystkie plany polityczne księcia legły jesienią 1831 r. w gruzach, a on pozbawiony majątku i czci musiał zacząć na emigracji nowe życie. Nikt więc się nie spodziewał, iż za kilkanaście lat Czartoryski będzie uznawany w Petersburgu za najbardziej niebezpiecznego dla Rosji człowieka w Europie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.