Spalić za sobą mosty
Michel Houellebecq jak zwykle prowokuje, bada odporność czytelników, ale w „Serotoninie” sarkastyczny dystans przykrywa rozpacz zawiedzionego idealisty
Na początek cytat. „Często zdarza mi się myśleć o ludziach jako o wielkich, elastycznych probówkach, wewnątrz których wrą różne reakcje chemiczne. (...) Tak więc, kiedy wymyślam bohatera powieści, odczuwam wielką pokusę, aby powiedzieć, że jest taki, jaki jest, z powodu wadliwej instalacji lub z powodu mikroskopijnych ilości jakichś związków chemicznych, które zjadł albo których nie zjadł danego dnia”. To nie Michel Houellebecq – to Kurt Vonnegut na pierwszych stronach „Śniadania Mistrzów” (przeł. Lech Jęczmyk).
Serotonina jest hormonem regulującym sen, apetyt i samopoczucie – gdy jej wydzielanie przebiega prawidłowo, staje się ona w zasadzie gwarantem „normalności”. Kłopoty zaczynają się w momencie, w którym serotoniny zaczyna brakować. Ubytek serotoniny to całkiem realny ubytek szczęścia: niski poziom tego hormonu skutkuje agresją, zmęczeniem, depresją, myślami samobójczymi. To w gruncie rzeczy bardzo literacki temat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.