Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Skończyło się judymowanie

Ten tekst przeczytasz w 33 minuty

Największym problemem nie jest liczba lekarzy, ale czy chcą pracować tam, gdzie są najbardziej potrzebni. Pandemia to tylko podkreśliła

Pracowałem na oddziale covidowym przy kolejnych falach. Tylu śmierci w życiu nie widziałem - mówi Michał, kardiolog, który pracuje w dużym szpitalu w Warszawie. - I nie chodziło tylko o zwykłe umieranie, ale też nadzieję, która się w ludziach tliła. Przed uśpieniem do intubacji prosili nas, by schować im przy łóżku ładowarkę i telefon. Chcieli po odłączeniu od respiratora skontaktować się z rodziną - mówi. Część z nich po tę komórkę już nigdy nie sięgnęła.

Magdalena Flaga-Łuczkiewicz, która prowadzi poradnię zdrowia psychicznego dla lekarzy, mówi, że nie ma człowieka, którego nie poruszałyby takie sytuacje. - Proszę sobie wyobrazić, że lekarz pracuje od 30 lat, jest doświadczony, oswojony z tym, że czasem pacjenci umierają. Dotychczas na jego oddziale działo się to kilka razy w miesiącu, a w pandemii najpierw kilka razy w tygodniu, potem już co dzień. Choroba jest nieznana, nieprzewidywalna, pacjenci odchodzą, mimo że poprzedniego dnia czuli się lepiej. Nic nie można zrobić.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.