Pacjenci czekają, zaległości rosną, a po koronawirusie kolejki do przychodni się wydłużą
Odłożenie zabiegów, które nie są bezwzględnie konieczne, na początku pandemii przyjęto ze zrozumieniem. Im dłużej jednak ona trwa, tym trudniej zdefiniować, co jest pilnym świadczeniem z punktu widzenia pacjenta.
– W tej chwili większość chorych w Polsce jest już od półtora miesiąca bez rehabilitacji. Nawet jeśli nie zagraża to ich życiu, nie pozostanie bez konsekwencji. Skutki unieruchomienia już po trzech dniach występują w ośrodkowym układzie nerwowym, po tygodniu w kościach, po miesiącu widać już u pacjentów zaniki mięśniowe – mówi Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów (KIF).
Obecnie niektóre świadczenia są wykonywane zgodnie z planem, ale część odłożono albo udzielane są zdalnie, a jeszcze inne odgórnie zamrożono. Rehabilitacja należy do tych ostatnich. Fizjoterapeuci ostrzegają, że skutki jej zaniechania trzeba będzie długo odrabiać, a kolejki już przed epidemią były rekordowe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.