Byłam pacjentką zero
Jako pielęgniarka nawyk szorowania rąk mam zakodowany od lat. Nikt nie będzie pamiętał, że wiele razy prosiłam o test, że sama się zgłosiłam do szpitala. Tylko że byłam pierwsza
Śni mi się, że śnię i nie mogę się obudzić. Umrę, jeśli mi się nie uda. Gwałtownie łapię płytki oddech, walczę ze sobą – wspomina Joanna. Te koszmary zaczęły się w szpitalu, do którego w pierwszej połowie marca trafiła w ciężkim stanie na skutek zakażenia SARS-CoV-2. Zgodziła się opowiedzieć o tym, co przeszła, ale stawia jeden warunek: jej dane i szczegóły pozostaną do wiadomości redakcji. Dlaczego? – W swoim mieście, niedaleko Warszawy, byłam pacjentką zero. Jestem pielęgniarką z długim stażem i potrafię rozpoznać, gdy dzieje się coś niepokojącego. Mimo to długo prosiłam, zanim wykonano mi test. Niestety, znalazły się osoby, które opowiadają, że chodziłam i roznosiłam wirusa, że powinnam za to zapłacić. To bardzo boli.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.