Marihuana na e-maila
Na rynku handlu receptami niewiele się zmieniło. Leki psychotropowe i marihuanę nadal można uzyskać na receptę jedynie po wypełnieniu ankiety i korespondencji e-mailowej. Resort zdrowia, który miał ten obszar uporządkować ‒ jak wynika z naszej wiedzy ‒ wydłuża prace. Powód? Na razie nie ma pomysłu, jak to zrobić
Sprawdziłyśmy: marihuanę można dostać nawet w kilkanaście minut, bez realnego kontaktu z lekarzem ‒ kupując przez internet. Przykład numer jeden. Portal z kolorem zielonym w nazwie oferuje receptę na marihuanę przy e-konsultacji nawet w 15 minut. Wypełniamy ankietę, w której jak poprzednio przy każdym receptomacie wpisujemy dane osobowe i kontaktowe. Zaznaczamy, zgodnie z prawdą, że nie byłyśmy dotąd konsultowane przez lekarza pod kątem zasadności leczenia medyczną marihuaną. W objawach podajemy bolesne menstruacje i towarzyszące bóle migrenowe. Ostatnie okienko dotyczy pytania, czy mamy dokumentację medyczną (system sugeruje zaznaczenie pola „nie”). Kolejny etap to przelew ‒ 139 zł. Po nim przychodzi na podany e-mail informacja potwierdzająca dokonanie płatności, a po dwóch minutach ‒ kolejna z aktywnym linkiem do czatu. Na nim znajduje się już informacja o udostępnieniu wglądu w Internetowe Konto Pacjenta podmiotowi, który prowadzi daną stronę WWW. Tego wymagały pierwotne zmiany wprowadzone przez Ministerstwo Zdrowia. Potem zawieszono ten wymóg. My nie udostępniamy na ślepo, czekając na kontakt ze strony lekarza, o czym na czacie piszemy kilkukrotnie. Jedyny wpis podpisany nazwiskiem lekarza, jaki się pojawia, jest adresowany do mężczyzny („Szanowny Panie, od kiedy cierpi Pan na bezsenność?”). To oczywista pomyłka. Po kolejnej prośbie o wyjaśnienie, kontakt lub zwrot kosztów przychodzi recepta. Na 15 g suszu o zawartości THC na poziomie 18 proc. ‒ Recepta jest wystawiona prawidłowo, zaproponowana dawka dzienna wydaje się dość duża, ale wszystko jest rozpisane precyzyjnie, więc nie ma problemów z jej realizacją ‒ oceniają nam kolejni farmaceuci.
Tylko bez palenia
Poza receptą dostajemy też zaświadczenie podpisane przez lekarkę, że pacjent został zakwalifikowany do leczenia medyczną marihuaną do połowy grudnia. Są także zalecenia, z których pierwsze mówi, że marihuanę należy przyjmować wyłącznie przy użyciu waporyzatora i pod żadnym pozorem nie palić, bo w dymie uwalniają się substancje toksyczne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.