Adresatami usług medycznych są pacjenci, a nie prezes NFZ, więc to oni powinni oceniać ich jakość
Sejm rozpoczął właśnie prace nad projektem ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta. Co się zmieni wraz z jej przyjęciem?
Osobiście nazywam ten projekt bardziej ustawą o medycznych zdarzeniach niepożądanych, bo właściwie wszystko kręci się wokół tej kwestii. I rzeczywiście, wejście w życie ustawy może spowodować, że system (mam tu na myśli ministra zdrowia czy też Narodowy Fundusz Zdrowia) być może uzyska lepsze i szersze informacje o niepożądanych zdarzeniach medycznych. Zwłaszcza jeśli popatrzymy na to w powiązaniu z obowiązkiem raportowania zdarzeń do Systemu Informacji Medycznej. Te dwa instrumenty umożliwią dokonywanie analiz odpowiadających na pytanie, jakie sytuacje skutkują występowaniem niepożądanych zdarzeń medycznych. A w aspekcie praktycznym - być może okaże się, że placówki medyczne będą podejmowały więcej działań w kierunku zmniejszenia ryzyka wystąpienia sytuacji problematycznych.
Nie mogę nie zapytać o zawirowania wokół autoryzacji (to rodzaj licencji na udzielanie świadczeń w publicznym systemie) i akredytacji (to zkolei dobrowolyny system zewnętrznej oceny jakości opieki zdrowotnej i bezpieczeństwa pacjenta, potwierdzający spełniania przez placówkę leczniczą określonych standardów). Dlaczego te rozwiązania wywołują tyle kontrowersji?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.