Jesienią pacjenci mogą odbić się od drzwi szpitali
Szpitalom kończą się pieniądze na programy lekowe. Jeśli NFZ nie aneksuje umów, wiele z nich może wstrzymać przyjęcia chorych, którzy wymagają pilnego leczenia
80 proc. środków zakontraktowanych z NFZ na programy lekowe wykorzystała już Klinika Neurologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie. – Mamy nadwykonania na poziomie 70 proc., a przed nami jeszcze cztery miesiące do końca roku – mówi jej kierownik prof. Konrad Rejdak.
Podobnie jest w innych wielkich klinikach uniwersyteckich. – Niepokoi nas fakt, że kontaktuje się z nami coraz więcej chorych szukających szybkiej możliwości włączenia do programu, bo w szpitalu, w którym otrzymali diagnozę, muszą czekać. Wiadomo, że osoba z diagnozą stwardnienia rozsianego (SM) musi jak najszybciej podjąć leczenie, by uchronić się przed postępem choroby, która może prowadzić do niepełnosprawności. Przekierowujemy takich pacjentów do placówek w innych częściach Polski, o których wiemy, że przyjmują pacjentów od razu – tłumaczy Anna Gryżewska, dyrektor biura Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego (PTSR). Pod koniec 2024 r. sytuacja była podobna. Wtedy części pacjentów odmawiano włączenia do programu lekowego ze względu na to, że szpitalowi skończył się kontrakt.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.