Wszystkie wyzwania nowej minister zdrowia
Choć premier przedstawiał Jolantę Sobierańską-Grendę jako tę, która doprowadzi do restrukturyzacji szpitali, szefowa resortu będzie musiała przypilnować znacznie większej liczby projektów. I naprawić nadpsute przez Donalda Tuska stosunki z lekarzami
Nowa minister zdrowia odziedziczyła po poprzedniczce rozgrzebane ustawy i niespełnione obietnice. Zaczynając od podstawowego zadania, które premier Donald Tusk postawił przed Jolantą Sobierańską-Grendą jako praktyczką znającą realia systemu i potrafiącą nim skutecznie zarządzać: dotychczasowa dyrektor Szpitali Pomorskich ma doprowadzić do przyjęcia ustawy o restrukturyzacji szpitali, którą trzykrotnie zrzucano z rządu, by w końcu przyjąć w okrojonej wersji.
Projekt jest potencjalnie niepopularny społecznie, bo zakłada znaczne zmniejszenie liczby małych szpitali i zastąpienie części z nich zakładami opiekuńczo-leczniczymi (ZOL). Nową minister czeka bój nie tylko z Ogólnopolskim Związkiem Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP) i samorządowcami, ale i z samymi pacjentami, przywiązanymi do myśli, że mają swój szpital w okolicy. Zdaniem ekspertów reforma jest jednak konieczna. – Bez konsolidacji i likwidacji zdublowanych placówek system dalej nie pojedzie – mówi Marcin Pakulski, były p.o. prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, a dziś wicedyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie i członek ministerialnego zespołu ds. zmian systemowych w ochronie zdrowia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.