Ceny leków monopolistycznych i konkurujących powinny być inaczej ustalane
W tekście pt. Leku innowacyjnego nie można nazwać monopolistycznym (GP 140/2009), autor Paweł Sztwiertnia zarzucił Polskiemu Związkowi Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego i PKPP Lewiatan, że w swoim projekcie ustawy o zasadach refundacji i ustalaniu cen urzędowych rzeczowych świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych – lek innowacyjny błędnie nazywany został monopolistycznym.
Nasz projekt ustawy w sposób pragmatyczny zajmuje się kryteriami i procedurami włączania leków do refundacji i ustalania ich cen. Wszelkie rozwiązania podporządkowaliśmy temu celowi, dlatego zapisy ustawy nie definiują leku innowacyjnego czy chronionego patentem. Zostały one skonstruowane przede wszystkim z punktu widzenia rynku, bowiem dla kupującego, czyli Ministerstwa Zdrowia i NFZ, sytuacja rynkowa leków ma wpływ na kształtowanie ich cen oraz decyzje o refundacji ich kosztów. Rozważania językowe nie mogą więc przesłaniać istoty sprawy, czyli korzystania ze środków publicznych.
Na rynku występuje grupa leków zwanych popularnie generycznymi, które można kupować na zasadach konkurencyjnych, oraz leki korzystające z technicznych barier ochrony przed konkurencją (np. takich jak patent).
Ekonomiści udowodnili, iż im więcej na rynku leków konkuruje ze sobą, tym ich ceny szybciej spadają. Dlatego w ustawie zaproponowaliśmy, aby o cenie takich leków decydował rynek, a nie, jak obecnie, urzędnik. Ważne, aby konkurencja była przejrzysta i uczciwa, a ceny konkurentów znane rynkowi i kupującemu.
Leki korzystające z technicznych barier blokowania wejścia na rynek konkurencji, których źródłem mogą być prawne ograniczenia, a jednym z nich patent, nazwaliśmy monopolistycznymi, ponieważ ich sytuacja rynkowa nazywa się monopolizacją (prof. Elżbieta Czarny Mikroekonomia, PWE 2006 r., s. 168-170). Producent takiego leku ma sytuację wyjątkową – może dyktować cenę Ministerstwu Zdrowia, NFZ oraz pacjentom. Dlatego w projekcie ustawy zaproponowaliśmy dla tych leków szczególne rozwiązanie. Ich producenci powinni udowodnić, iż leki te stanowi wartość dodaną w terapii. Samo posiadanie patentu lub nazwanie leku innowacyjnym nie przesądza o tym. Taka ocena leku pozwoli na podjęcie decyzji, czy i ile warto za niego płacić, a także umożliwi negocjacje, które pozwolą na uzgodnienie ceny i zawarcie umowy z uwzględnieniem liczby pacjentów objętych terapią. Nie jest to nasz wynalazek, takie procedury i umowy stosuje wiele krajów UE. Nie narusza to w żaden sposób ochrony patentowej. Zresztą obecnie możemy raczej mówić o nadużywaniu patentów w celu zahamowania konkurencji, o czym informuje obszerny raport Komisji Europejskiej: (...wprowadzanie leków generycznych na rynek jest opóźniane, zaś liczba pojawiających się na rynku nowatorskich leków spada. Badanie sektorowe wskazuje, że jedną z przyczyn są praktyki stosowane przez producentów, nie można też jednak wykluczyć innych czynników, takich jak niedociągnięcia w otoczeniu regulacyjnym).
Uważamy, iż zaproponowane w projekcie ustawy regulacje przyniosą korzyści pacjentowi, płatnikowi, producentom leków i wbrew pozorom również producentom leków innowacyjnych. Jesteśmy zainteresowani innowacjami w farmacji, ale innowacjami autentycznymi, przynoszącymi postęp w terapii, za który warto płacić.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.