Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Nikogo nie interesuje los dzieci, które próbują się zabić

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Z roku na rok rośnie w Polsce liczba dzieci, które usiłują popełnić samobójstwo. Z policyjnych statystyk wynika, że tylko w ubiegłym roku 400 nastolatków chciało odebrać sobie życie.

Najmłodszy samobójca miał niespełna 9 lat! Tymczasem państwo nie widzi problemu: mimo apeli psychiatrów nadal nie ma narodowego programu zapobiegania samobójstwom.

Klaudia ma 14 lat, mieszka w Warszawie. Koleżanki z klasy, do której do niedawna chodziła, nieustannie dokuczały jej, wytykając niski wzrost i tuszę. Klaudia nie wytrzymała dręczenia: najpierw zaczęła podbierać matce tabletki nasenne, a później uciekała ze szkoły. Wiosną tego roku usiłowała się powiesić w łazience własnego mieszkania. Uratowano ją w ostatniej chwili.

Wcześniej, w połowie 2007 roku całą Polską wstrząsnęła historia 14-letniej Ani, gimnazjalistki z Gdańska, która usiłowała się zabić po tym, jak molestowali ją koledzy z klasy.

Przyczyny tragedii są zazwyczaj bardzo podobne. - Próby samobójcze podejmują młodzi ludzie z rodzin dotkniętych problemem przemocy czy alkoholizmu oraz ci, którzy nie radzą sobie w szkole. Trzecia grupa to młodzi ludzie, którzy usiłują odebrać sobie życie z powodu zawodu miłosnego - mówi Wiesław Adamowicz, psycholog specjalizujący się w problemach dzieci.

Liczba młodych samobójców wciąż rośnie: w 2006 roku policja zarejestrowała ich 219, ale już rok później 393. W zeszłym roku próby samobójcze podjęło 416 osób, które nie ukończyły 19. roku życia. Połowa z nich zakończyła się śmiercią.

Specjaliści twierdzą jednak, że te oficjalne liczby są znacznie zaniżone. Dlaczego? Bo śmierć samobójcza jest tematem tabu, czymś, co należy ukryć. - Statystyki policyjne nie odzwierciedlają realnej skali zjawiska - mówi prof. Agnieszka Gmitrowicz, przewodnicząca sekcji naukowej psychiatrii dzieci i młodzieży Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. - Największym problemem w Polsce jest to, że nikt, poza policją, nie rejestruje prób samobójczych. W większości krajów europejskich jest taki obowiązek, a u nas nie są one wpisywane nawet w historię choroby czy wypis ze szpitala. A prawda jest taka, że połowa pacjentów szpitali psychiatrycznych ma za sobą co najmniej jedną próbę samobójczą - dodaje prof. Gmitrowicz.

Kilka dni temu problem omawiano w Biurze Rzecznika Praw Dziecka. Na spotkaniu pojawili się przedstawiciele resortów edukacji, sprawiedliwości, pracy, a także policjanci i lekarze. Konkuzja była jasna: w Polsce trzeba natychmiast stworzyć bazę danych o zjawisku samobójstw dzieci oraz wypracować jednolite standardy postępowania.

W 2002 roku w resorcie zdrowia opracowano taki plan, jednak nigdy nie został wprowadzony w życie. Od 2007 roku działa też Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego, który ma wypracować jednolity program zapobiegania samobójstwom. Problem jednak w tym, że data przygotowania tego programu jest stale odkładana na później. - Teraz wyznaczono ją na 2012 rok. Tymczasem inne kraje Europy mają już takie programy albo są bardzo bliskie ich stworzenia - mówi prof. Agnieszka Gmitrowicz.

Jak taki system powinien wyglądać? Zdaniem ekspertów na początek potrzebna jest kampania społeczna, a zaraz potem trzeba zacząć działania profilaktyczne. - Cała Europa działa w ten sposób: trzeba sprawdzić, z jakich środowisk i rodzin pochodzą niedoszli młodociani samobójcy, a później przeprowadzić solidną pracę z ich nauczycielami i rodzinami - mówi Wiesław Adamowicz. Według niego pracę powinni prowadzić wspólnie przedstawiciele organizacji pozarządowych, pracownicy socjalni, policjanci i lekarze.

osób, które nie skończyły 19 lat, chciało w zeszłym roku popełnić samobójstwo

wśród nich było dzieci, które nie ukończyły jeszcze 14 lat

anna.monkos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.