Związkowcy: minimum 9,3 tysiąca zł dla lekarza
Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy chce, by parlamentarzyści ustawowo zagwarantowali im realizację ich postulatów płacowych.
Ponieważ średnia płaca w Polsce wzrosła, także lekarze zaktualizowali swoje żądania - nie chodzi im już o minimum 7,5 tys. zł dla lekarza specjalisty, ale o 9,3 tys. zł. OZZL na swój zjazd zaprosił posłów z wykształceniem medycznym. Na miejsce spotkania 23 października specjalnie wybrano Warszawę, by żaden z 22 parlamentarzystów lekarzy nie mógł odmówić przyjazdu ze względu na odległość.
Związkowcy chcą omówić katastrofalną sytuację w służbie zdrowia - NFZ nie płacił szpitalom za pacjentów przyjętych od początku roku ponad limit określony w kontrakcie. Szpitale, chcąc zmniejszyć straty, przyjmują praktycznie tylko tych chorych, których życie jest zagrożone. Jak informował Dziennik Gazeta Prawna, w przyszłym roku NFZ nie będzie miał dodatkowych środków. Świadczeniodawcy obawiają się, że wartość kontraktów na 2010 rok z Funduszu może być niższa o 10 proc.
Lekarze nie chcą ponosić konsekwencji tej sytuacji: na leczenie czekają rzesze pacjentów, a lekarze gotowi są ich leczyć, ale im nie wolno. - To wszystko jest postawione na głowie - mówi Krzysztof Bukiel, szef OZZL. Lekarze obawiają się też, że skoro mają mniej pracy, pracodawcom przyjdzie do głowy zmniejszyć im pensje. I na to się nie godzą. - Za przestoje z winy pracodawcy nie może odpowiadać pracownik - argumentuje Krzysztof Bukiel.
OZZL uważa, że lekarstwem na tę sytuację byłyby dopłaty pacjentów do części usług. Ale o tym na razie w publicznych szpitalach nie ma mowy.
- A skoro tak, to musimy wrócić do naszych postulatów. Chcemy gwarancji płac minimalnych: trzykrotnej średniej krajowej dla lekarza specjalisty, dwukrotnej dla lekarza z pierwszym stopniem specjalizacji i 1,5-krotnej dla lekarza po studiach - mówi dr Bukiel.
Czy 9,3 zł dla lekarza specjalisty to dużo? - Pułkownik w wojsku zarabia 7,8 tys. zł, czy lekarz nie powinien zarabiać więcej? - odpowiada Krzysztof Bukiel.
Związkowcy chcą przekonać zaproszonych na zjazd posłów, by znowelizowali ustawę o zawodzie lekarza i wpisali do niej artykuło płacy minimalnej. Przypominają, że np. za rządów PiS ustawowo zagwarantowano całej służbie zdrowia 30-proc. podwyżki.
Czy posłowie przyjmą zaproszenie? Wielu z nich zasłania się tym, że termin nie jest zbyt fortunny, bo może pokryć się z głosowaniami w Sejmie. - Z ciekawości przyjdę chociażby po to, by posłuchać, co lekarze mają do powiedzenia. Ale tylko o ile nie będzie to kolidowało z obowiązkami w Sejmie - zaznacza Bolesław Piecha z PiS. - Jeśli akurat wtedy nie będzie głosowań, chętnie przyjdę i wezmę udział w debacie - dodaje Bartosz Arłukowicz, poseł Lewicy. Poseł zaznacza jednak, że jest przeciwny ustawowemu gwarantowaniu płac. - Jeśli zrobimy wyjątek dla lekarzy, natychmiast tego samego zażądają nauczyciele czy kolejarze - tłumaczy.
Alicja Dąbrowska z PO zwraca uwagę na to, że żądania płacowe lekarzy są wygórowane. - Jeśli lekarze uważają, że mają za mało, to mogą powiedzieć dyrektorowi: sorry, i szukać czegoś lepszego. Na tym polega wolny rynek - mówi posłanka.
Iwona Dudzik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu