Rządzącym zabrakło odwagi
W ostatnim czasie pojawiła się kolejna próba rozwiązania problemu koszyka świadczeń. Do Sejmu trafił rządowy projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Wprowadza ona szczegółowe zasady tworzenia koszyka świadczeń gwarantowanych. Jest to zatem raczej przepis na koszyk niż sam koszyk. Mając go jednak, stworzenie koszyka nie powinno być problemem.
Ustawa zawiera wiele pozytywnych rozwiązań, o których, przy wcześniejszych próbach tworzenia koszyka, w ogóle nie mówiono. Chodzi m.in. o:
● jednoznacznie określenie zasad kwalifikowania świadczeń do koszyka,
● nakaz uwzględnienia możliwości finansowych publicznego płatnika, co może rokować, że zawartość koszyka będzie realistyczna, a nie życzeniowa,
● wskazanie konkretnych etapów i uczestników procesu kwalifikacji świadczeń do koszyka,
● zapewnienie przejrzystości i jawności tego procesu,
● uznanie, że świadczenia gwarantowane to nie tylko bezpłatne, czyli finansowane ze środków publicznych w 100 procentach, ale także finansowane częściowo (czyli dostępne za dopłatą),
● umożliwienie elastycznej zmiany zawartości koszyka, dzięki temu, że będzie on przedstawiany w formie rozporządzenia ministra zdrowia.
Niestety, wśród tych wielu zalet jest też pewna wada, która może cały ten niezły projekt obrócić wniwecz. Jest nią zapis, że ostateczną decyzję o kształcie koszyka podejmuje minister zdrowia i, co najważniejsze, bez konieczności uwzględnienia rekomendacji opracowanych w całym żmudnym procesie kwalifikacji świadczeń do tego koszyka. Najwyraźniej rządzący przestraszyli się tego, co może powstać w wyniku rzetelnej i merytorycznej analizy możliwości finansowych NFZ i potrzeb zdrowotnych obywateli. Na wszelki wypadek zostawili sobie więc furtkę decydowania o wszystkim. Może zatem dojść do takiej sytuacji z różnych powodów, że koszyk świadczeń zdrowotnych powstanie w kształcie dokładnie takim, jaki jest dzisiaj.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.