Ze zdrowiem jesteśmy 20 lat za Unią
Bez reformy służby zdrowia przedłużenie wieku emerytalnego Polaków będzie fikcją. Jesteśmy bardziej schorowani niż obywatele krajów starej Unii Europejskiej.
Aby to zmienić, potrzebujemy nowych technologii, lepszego dostępu do lekarzy i więcej pieniędzy - wynika z raportu o stanie zdrowia Polaków, który przygotowuje Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego.
Jeden z lekarzy gerontologów przyjmujący w nadmorskim kurorcie, gdzie leczy Polaków, Anglików i Niemców, opowiada, że wystarczy mu rzucić okiem na osobę, która wchodzi do gabinetu, aby wiedział, jakiej jest narodowości. - 60-letni Polacy są starsi od swoich zachodnich, bardziej zadbanych, rówieśników o jakieś dziesięć lat - mówi. I opowiada o zniszczonych wątrobach, złej postawie i nadmiernej tuszy połączonej często z cukrzycą naszych rodaków.
Statystyczny Polak żyje o 4 - 5 lat krócej niż Francuz, Niemiec czy Holender - wynika z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, który od 16 lat przygotowuje raporty o stanie zdrowia Polaków. Co gorsza, coraz trudniej jest nam zmniejszać ten dystans. O ile w latach 90. nasza długość życia rosła średnio o 100 dni rocznie, teraz to tempo spało o połowę - do 47 dni.
Jak mówi dr Paweł Goryński, jeden z autorów raportu za rok 2009, wyczerpaliśmy już możliwości bezkosztowego podnoszenia jakości życia - wielu Polaków zmieniło złe nawyki żywieniowe, zaczęło się więcej ruszać, bardziej dba o zdrowie. - Teraz bez szybkiej reformy systemu leczenia nie dogonimy UE przez najbliższe 20 lat - mówi Goryński.
Dziś stan zdrowia 50- i 60-latków jest gorszy niż mieszkańców krajów zachodniej Europy. Choć zapadalność na choroby układu krążenia, nowotwory, zwyrodnienia kości i stawów jest w Polsce podobna jak w tamtych krajach, wciąż mamy gorsze efekty leczenia, a tym samym wyższą śmiertelność. W Polsce nowotwory złośliwe stanowią ponad 46 proc. przyczyn zgonów, gdy w średnia OECD wynosi 41 proc.
Problemem są też niskie nakłady na służbę zdrowia. Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego wynika, że wynoszą one 6,2 proc. PKB, podczas gdy np. we Francji stanowią 11,1 proc., w Niemczech 10,6 proc., a na Węgrzech 8,3 proc. Mniej na zdrowie przeznaczają tylko Cypr, Litwa, Rumunia i Estonia.
W dodatku zła organizacja systemu opieki zdrowotnej sprawia, że wiele budżetowych pieniędzy jest marnowanych. W ubiegłym roku rząd przeznaczył np. w sumie ponad 616 mln zł na różne programy mające na celu poprawę stanu zdrowia Polaków (np. na walkę z nowotworami czy paleniem). - Sęk jednak w tym, że kontrola nad wydawaniem tych pieniędzy przez samorządy i różne organizacje jest niewystarczająca - uważa Goryński. A reformy służby zdrowia? Zgodnie z zapowiedziami resortu ich kształt poznamy pewnie dopiero po wakacjach.
@RY1@i02/2010/140/i02.2010.140.000.006a.001.jpg@RY2@
Długość życia oraz zdrowie mieszkańców Europy
Ewa Wesołowska
dgp@infor.pl
ekonomista, partner PricewaterhouseCoopers
Jeśli wiek emerytalny zostanie podniesiony, co - mam nadzieję - stanie się w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat, na pewno nikt chorym ludziom nie każe pracować. Będą mogli przejść na rentę. Ale pamiętajmy, że wielu 60-latków to osoby bardzo aktywne i w całkiem dobrej kondycji. Jeśli mają do wyboru głodową emeryturę albo pracę, na pewno wybiorą to drugie. Należy też na pewno zreformować system finansowania służby zdrowia i więcej pieniędzy przeznaczać na profilaktykę. Trzeba też więcej środków skierować na poprawę zdrowia w środowiskach najbiedniejszych i najgorzej wykształconych - to one zaniżają statystykę. Średnia długość życia w Polsce, choć wolniej, będzie się jednak wydłużać. A jeśli nie podniesiemy wieku emerytalnego, budżet tego nie wytrzyma.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu