Nie wszystko, co pełza, to żmija
Upał sprzyja żmijom. W polskich lasach jest mnóstwo tych gadów. Także dlatego, że lipiec to czas, gdy pojawia się młode pokolenie żmij. Z jednego miotu może się urodzić nawet do 20 gadów. Zagrożenie jest większe niż zwykle, choć, jak zapewnia dr Leszek Satora z Ośrodka Informacji Toksykologicznej, nie powinniśmy wpadać w panikę. - W wielu przypadkach nie było nawet mowy o ukąszeniu, a nawet jeśli miało miejsce, to w przypadku 60 proc. ukąszeń nie było zagrożenia jadem - wyjaśnia dr Satora. I przestrzega przed zabijaniem wszystkiego, co pełza w trawie. Może się okazać, że to nie żmija, a zupełnie niegroźny gatunek padalca. A te są pod ścisłą ochroną. Podobnie jak żmija zygzakowata.
Śmierć z powodu ukąszenia żmii to rzadkość. Ostatni taki przypadek miał miejsce w latach 50. Po czym poznać ukąszenie żmii? Najczęstsze objawy to duża opuchlizna, nudności i bóle głowy. - Pod żadnym pozorem nie wolno podejmować prób wyciskania lub wysysania jadu - ostrzega dr Satora.
tż
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu