Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Dwa tygodnie wystarczą, żeby in vitro było za darmo

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Od kiedy obowiązuje tzw. koszyk świadczeń gwarantowanych, aby dana procedura była finansowana z budżetu, wystarczy znowelizować rozporządzenie.

Tak jest ze sztucznym zapłodnieniem. - Wydanie odpowiedniego rozporządzenia to jest kwestia dwóch tygodni - mówi były minister zdrowia Marek Balicki.

Temat in vitro królował w kampanii wyborczej. Refundację sztucznego zapłodnienia zapowiadał Bronisław Komorowski. Minister zdrowia Ewa Kopacz zapewniała, że jej resort jest gotowy, by finansować tę procedurę. Minister finansów zapewniał, że znajdą się na to pieniądze. Teraz politycy PO tonują emocje. Małgorzata Kidawa-Błońska podkreśla, że w Sejmie jest już kilka projektów regulujących in vitro. - Mam nadzieję, że do końca kadencji kwestia refundacji będzie załatwiona - mówi posłanka PO. Również Ministerstwo Zdrowia powtarza, że aby refundować sztuczne zapłodnienie, potrzebna jest ustawa, która dokładnie określi, jak - od strony medycznej - ma ta procedura przebiegać, np. czy wolno zamrażać zarodki. - To nieporozumienie. Metoda in vitro jest w Polsce legalna i nie ma przeszkód, by finansować ją już teraz - irytuje się Balicki. Gdy minister Kopacz w październiku 2007 roku zapowiadała refundację in vitro, nie wspominała o żadnej niezbędnej do tego ustawie.

Dziś w Polsce wykonuje się rocznie ok. 5 tys. zabiegów sztucznego zapłodnienia. Każdy kosztuje od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

monk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.