Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Resort już trzeci raz mówi o oddłużeniu. Mówi...

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Minister Ewa Kopacz szykuje plan C ratowania polskich szpitali. Tym razem zachętą ma być obietnica umorzenia wszelkich długów placówki - także wobec dostawców sprzętu czy firm farmaceutycznych.

Czy w ten sposób uda się rządowi zrealizować plan komercjalizacji polskich szpitali? Wątpliwe. Te samorządy, które nie skorzystały z przyjętego rok temu planu B, nie argumentowały swojej niechęci do skomercjalizowania się brakiem rządowego wsparcia. Obawiały się raczej, że po tym jak rząd spłaci ich długi wobec ZUS czy skarbówki, zostaną z problemami ochrony zdrowia sami.

Na razie ministerialny plan C owiany jest tajemnicą. Minister Kopacz najprawdopodobniej ogłosi go dopiero podczas planowanego w Pałacu Prezydenckim posiedzeniu Narodowej Rady Rozwoju o ochronie zdrowia. DGP dowiedział się jednak, że plan C powstanie na bazie swego poprzednika. Czym będzie się różnił? Teraz szpitale i ich właściciele, czyli samorządy, będą mogli liczyć na darowanie długów także wobec swoich kontrahentów.

Wiele szpitali nie decyduje się na komercjalizację, bo obawia się, że będzie to początek ich końca. Jeżeli jako spółka znowu się zadłużą, nie mogą już liczyć na niczyją pomoc. A liczne samorządy wciąż źle się gospodarzą. - W niektórych utrzymanie szpitalnego łóżka kosztuje 350 zł na dobę, a przy takich kosztach ponowne zadłużenie jest nieuchronne - ostrzega Piotr Stalęga z Banku Gospodarstwa Krajowego, który obsługuje program komercjalizacji.

Jest też druga strona medalu. Bo są takie szpitale jak powiatowy w Turku - nie mają długów, a mimo to nie chcą się przekształcać. Dlaczego? Bo spółka handlowa musi działać dla zysku. A to oznacza, że powinna rezygnować z działalności deficytowej. Wielu samorządowców twierdzi, że oznaczałoby to konieczność zamykania nierentownych oddziałów.

Czy plan C będzie wystarczającą zachętą do komercjalizacji? Władze zadłużonego na 72 mln zł wojewódzkiego szpitala specjalistycznego w Białymstoku przyznają, że to dla nich kusząca propozycja. Aż 90 proc. ich długów to należności wobec różnych firm i dostawców.

Według dyrektora Sławomira Kosidły jest szansa, że oddłużony i skomercjalizowany szpital poradziłby sobie na rynku. Ale wiele innych placówek medycznych do zapowiedzi planu C podchodzi sceptycznie. Tak jak znajdujący się w czołówce najbardziej zadłużonych w Polsce szpital wojewódzki w Gorzowie Wlkp. Ma długi sięgające już 230 mln zł.

Plan C będzie już trzecim podejściem minister zdrowia Ewy Kopacz do problemu komercjalizacji publicznych placówek służby zdrowia.

Najpierw, jeszcze na początku jej urzędowania w 2008 r., powstała ustawa zakładająca obligatoryjne przekształacenie w spółki wszystkich szpitali. Została jednak zawetowana przez prezydenta. Drugim podejściem było przygotowane w lutym 2009 roku rozporządzenie z rządowym planem B pod hasłem "Ratujemy polskie szpitale". Tym razem miał on umożliwić osiągnięcie celu z ustawy inną drogą. Na jego realizację zarezerwowano w budżecie państwa 2,7 mld zł. Jednak i on także poniósł fiasko.

Do tej pory skorzystały z niego zaledwie dwa szpitale. Na oddłużenie otrzymały one łącznie ok. 30 mln zł. Wprawdzie kolejnych 27 placówek ma szansę otrzymać pieniądze w najbliższych miesiącach (łącznie ok. 400 mln zł), ale to wciąż bardzo niewiele. Nieprzekształconych pozostaje bowiem aż 598 publicznych szpitali spośród 742, które istnieją w naszym kraju.

@RY1@i02/2010/048/i02.2010.048.000.0003.001.jpg@RY2@

Fot. Tomasz Jodłowski/Edytor.net

Dwa pomysły Ewy Kopacz na reformę zakończyły się fiaskiem

Iwona Dudzik

iwona.dudzik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.