Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto chce upadku najtańszych szpitali?

3 lipca 2018

Historia szpitali chirurgii jednego dnia jest w Polsce stosunkowo krótka. Rozpoczęła się zaledwie dekadę temu.

Ośrodki te powstały w większości w oparciu o kapitały rodzinne i wielką, często kilkudziesięcioletnią praktykę medyczną ich twórców, czyli lekarzy, którzy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Jest ich w kraju kilkaset, najwięcej w woj. śląskim, bo około 120. Najczęściej wykonuje się w nich zabiegi nowoczesne, od lat w pełni opanowane i na tyle bezpieczne, że po ich wykonaniu pacjent może wrócić do domu jeszcze tego samego dnia. Usuwa się więc tu migdałki, żylaki, zmiany skórne, realizuje większość zabiegów ginekologicznych. Ale są też wykonywane operacje oczu czy niektóre rodzaje terapii onkologicznych.

Wciąż w tyle

Po dziesięciu latach, w 2009 r., ośrodki te stanowiły nie więcej jak 2 procent całego rynku szpitalnych usług medycznych, z czego największy, bo aż 4-procentowy udział w budżecie mają one w woj. śląskim, podobny w mazowieckim, a np. w małopolskim już tylko 1,5 proc. Na świecie tego typu rozwiązania są coraz bardziej popularne. W USA czy Niemczech w tym trybie wykonuje się około 25 proc. wszystkich zabiegów planowych. Leczenie szpitalne realizowane w ten sposób jest też po prostu najtańsze. W polskim systemie zdrowotnym ten istotny czynnik zauważony został na samym początku przekształceń, jeszcze w okresie funkcjonowania kas chorych.

Stworzono wtedy formalne warunki do powstawania tego typu ośrodków, a z czasem dopracowano system ich rozliczeń z Narodowym Funduszem Zdrowia. Określono dokładnie zarówno wymagania, jakie muszą spełniać tego typu ośrodki, jak i zróżnicowano w ramach jednorodnych grup pacjentów ceny realizowanych procedur w zależności od trybu w jakim wykonywane są zabiegi.

W dzisiejszych realiach ceny te są niższe o mniej więcej 15 procent, co pozwala np. zrealizować za te same pieniądze 70 zabiegów usunięcia zaćmy w szpitalu chirurgii jednego dnia wobec 60 w szpitalu całodobowym czy 80 zabiegów usunięcia migdałków wobec 70. Wydaje się więc, że zostały w ten sposób stworzone dobre podstawy do tańszego, lepszego i nowocześniejszego leczenia, a państwo - w końcu to ono odpowiada za sprawny system opieki zdrowotnej - powinno być usatysfakcjonowane i wspierać tego typu działalność.

Droższe jest lepsze?

Dzieje się jednak coś zupeł- nie odwrotnego. Analiza sprawozdań napływających do oddziałów NFZ pokazuje, że w leczeniu szpitalnym dominują najdroższe procedury. Gdy natomiast docierano do pacjentów rozliczanych wedle tych najdroższych procedur, okazywało się, że czasami wcale nie robiono im kosztownych badań. - Miała być tomografia komputerowa, było tylko EKG i mierzenie ciśnienia - stwierdza minister zdrowia Ewa Kopacz w wywiadzie dla tygodnika Przegląd.

Od początku swojej działalności szpitale chirurgii jednego dnia we współpracy z NFZ napotykają znaczne problemy, a ich funkcjonowanie coraz częściej przypomina walkę o przetrwanie. Od lat oskarża się je o brak standardów w leczeniu, wymusza ciągłe udowadnianie kompetencji, twierdzi, że leczą jedynie najprostsze przypadki, a skomplikowane odsyła do szpitali publicznych. Hasła: "Oni operują w garażu", formułują najchętniej lekarze, którzy nierzadko pracują w ośrodkach niezdolnych do zrealizowania zakładanych przez Ministerstwo Zdrowia planów określających standardy placówek medycznych. Wiele w tej sprawie ma też do powiedzenia nieformalne lobby ordynatorów, którzy w ośrodkach leczących szybko, sprawnie i taniej widzą poważne zagrożenie dla swej wypracowywanej przez lata lokalnej hegemonii.

Tymczasem gdy przedstawiciele szpitali publicznych negocjują przesunięcie terminów dostosowania swoich szpitali do wymogów na lata 2015 - 2018, to szpitale prywatne już dawno to zadanie zrealizowały. Warto przypomnieć, że w ciągu ostatnich trzech lat ośrodki te poniosły ogromne nakłady, nie uzyskując w zamian wzrostu wartości umów, co wielokrotnie było poruszane. Nie zapłacono im nadwykonań za 2008 rok, w kontraktowaniu na kolejne trzy lata wymuszono zakupy dodatkowego sprzętu, w aneksach na 2010 r. w wielu województwach obcięto drastycznie kontrakty, od 10 do nawet 45 procent ich wartości.

Chirurgiczne cięcia

Oczywiście w przypadku każdej z przytoczonych tu decy-zji odwoływano się zawsze do szczegółowych wyliczeń i wskazywano na listy priorytetów, które należy zrealizować, aby zapewnić właści- wą jakość opieki zdrowotnej. Konstrukcje budżetów oparte są na trybach i procedurach, wylicza się w nich oszczędności oraz wskazuje na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa pacjentów.

Nie używa się rozróżnienia na szpitale publiczne, samorządowe czy prywatne. Dla tych, którzy chcieliby przyjąć takie tłumaczenie, warto przytoczyć kilka liczb bezwzględnych - w woj. małopolskim obniżka kontraktów na rok 2010 przyniesie "oszczędność" ok. 14 mln złotych przy budżecie oddziału w zakresie szpitalnictwa zbliżonym do 2 miliardów złotych (0,5 proc.), w woj. śląskim przy budżecie ok. 2,7 mld rujnująca ośrodki chirurgii jednego dnia obniżka pozwoli wykorzystać na inne cele ok. 15 milionów. Każde z opisanych tu cięć dziwnym trafem dotyczy jednak wyłącznie szpitali prywatnych lub właśnie sprywatyzowanych.

Opisana sytuacja rodzi fundamentalne pytania: Dlaczego to, co dobre i sprawdzone na świecie, a na dodatek najtańsze, z takim trudem toruje sobie drogę w Polsce? Kto dąży do upadku idei szpitali chirurgii jednego dnia? Jak długo finansowanie usług zdrowotnych będzie finansowaniem potrzeb szpitali publicznych, a dopiero potem finansowaniem potrzeb pacjentów?

Czy targi o pieniądze publiczne z Narodowym Funduszem Zdrowia mogą być rozstrzygane na szczeblu lokalnym, gdzie na dyrektorów oddziałów Funduszu przemożny wpływ ma zbyt wiele czynników?

Krzysztof Macha*

ekspert KPP

jest działaczem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych i ekspertem Konfederacji Pracodawców Polskich

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.