Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Ewa Kopacz zostawiła po sobie bałagan

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ, krytykuje byłą minister zdrowia

Kontrakty ze szpitalami i z poradniami NFZ podpisze w samej końcówce roku. Za część świadczeń pacjenci powinni płacić. A NFZ nie jest gotowy na wejście ustawy refundacyjnej - mówi "DGP" Jacek Paszkiewicz, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.

Winą za bałagan obciąża Ewę Kopacz, byłą minister zdrowia, a obecną marszałek Sejmu. Opuszczając resort, zapewniała ona, że zostawia szuflady pełne projektów ustaw. Ale zanim jej następca się nimi zajmie, musi zrobić porządek z tymi, które już istnieją.

- Trzeba uporządkować wykazy świadczeń udzielanych bezpłatnie pacjentom. Stanowią one podstawę kontraktowania usług medycznych na 2012 rok, a są dopiero nowelizowane - alarmuje Paszkiewicz. W efekcie zaniedbań resortu zdrowia fundusz podpisze umowy ze świadczeniodawcami w ostatnim z możliwych terminów.

Błędem było też wpisanie do koszyka wszystkich świadczeń. - Część z nich trzeba usunąć. Inaczej projekt ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych okaże się fiaskiem - twierdzi. Nowy minister będzie musiał też zdecydować, czy nie przełożyć daty wejścia w życie ustawy refundacyjnej, która ma zacząć obowiązywać 1 stycznia. Ani fundusz, ani lekarze i aptekarze nie są na to gotowi. Zgodnie z ustawą NFZ ma wiedzieć o sprzedaży każdego leku, przetwarzać te dane i przekazywać do resortu zdrowia. To oznacza konieczność zatrudnienia kolejnych 100 osób i zakupu nowego oprogramowania. Żeby system zaczął działać, potrzeba dwóch lat.

Dominika Sikora

dominika.sikora@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.