Dziennik Gazeta Prawana logo

Lekarski kryzys

28 czerwca 2018

Rosnąca liczba nadużyć i nieprawidłowości w czasie pracy lekarzy to pokłosie nie tylko zbyt małej liczby medyków czy zaostrzonych przepisów. To również efekt obniżenia etosu pracy lekarza. Bo jak inaczej tłumaczyć taką sytuację - dyrektor szpitala X chce wprowadzić elektroniczne czytniki, żeby sprawdzać, czy jego podwładni faktycznie są w pracy. Po kilku tygodniach rezygnuje z pomysłu pod presją medyków, którzy grożą zwolnieniami.

Lekarz to zawód zaufania publicznego. Tym samym osoby, które chcą go wykonywać, mają podwyższoną poprzeczkę, również jeżeli chodzi o przestrzeganie standardów etycznych. Tyle teoria. Praktyka często jest jednak inna. Dla części lekarzy to, że jest ich mało (w Polsce mamy najmniej medyków wśród krajów UE przypadających na 10 tys. mieszkańców), a do tego są grupą zawodową, gdzie jest więcej osób powyżej 50 lat niż 30-latków, to dobra karta przetargowa. I korzystają z niej w rozmowach o warunkach pracy z dyrektorami szpitali. Nie ma w tym nic złego, jeżeli robią to ci, którzy ciężko pracują i walczą o wyższe wynagrodzenie czy lepsze warunki pracy. Problem pojawi się wtedy, gdy jest to wykorzystywane do zwykłego kombinowania. A że tak bywa, świadczą o tym przykłady, jakie ujrzały światło dzienne w czasie jednej z kontroli NFZ. Ten w ubiegłym roku sprawdził, czy w placówkach, gdzie powinno np. przez 6 godzin pracować trzech różnych specjalistów, tak faktycznie było. Wyniki były zaskakujące. Okazało się, że ten sam lekarz pracował w tym samym czasie w kilku różnych placówkach.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.