Pacjent zapłaci, szpital bez dotacji
● Co trzeci szpital po zmianie w spółkę nie będzie mógł odpłatnie leczyć na unijnym sprzęcie
● Zakłady opieki zdrowotnej mogą wstrzymywać się z decyzją o komercjalizacji usług
● Te placówki, które zarabiają na wykorzystaniu dotowanego sprzętu, zwrócą dotację
Większość inwestycji realizowanych obecnie w ochronie zdrowia jest finansowana ze środków unijnych. Szpitale były jednymi z najbardziej aktywnych podmiotów w pozyskiwaniu i wykorzystywaniu pieniędzy z Unii Europejskiej.
Teraz część szpitali jest niemiło zaskoczona, że przekształcenie w spółkę nie daje im prawa do odpłatnego leczenia na sprzęcie i obiektach dofinansowanych przez UE. Zgodnie bowiem z unijnymi przepisami nie mogą czerpać z nich dochodu.
Szpitale korzystały z unijnego dofinansowania z dwóch źródeł - z regionalnych programów operacyjnych (RPO) zarządzanych przez marszałków województw oraz z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko (PO IiŚ). Placówki, które otrzymały dotacje z PO IiŚ, we wnioskach o dofinansowanie musiały zobowiązać się, że nie będą wykorzystywały sprzętu z UE do odpłatnego świadczenia usług.
W sumie do podziału było 3,5 mld zł, z czego województwa rozdzieliły już prawie 2,5 mld zł. W większości z nich nie będzie już konkursów dotyczących ochrony zdrowia.
Dotację można było otrzymać na rozbudowę i modernizację istniejących obiektów szpitalnych, a także na remont pojedynczych oddziałów, pracowni diagnostycznych lub bloku operacyjnego.
Znaczną część środków szpitale przeznaczyły również na zakup wyposażenia poprawiającego jakość świadczonych usług, przede wszystkim nowoczesnej aparatury i urządzeń medycznych. Mogły również kupować ambulanse i budować lądowiska dla helikopterów.
Skalę zainteresowania szpitali dotacjami z UE pokazują wyniki Mazowsza. Chociaż na ochronę zdrowia województwo to przeznaczyło najwięcej, bo ponad 240 mln zł, środków wystarczyło tylko na jeden konkurs, w którym dotacje przyznano 28 szpitalom.
Jednym z nich jest Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej (SP ZOZ) w Garwolinie, który za 24 mln zł kompleksowo doposażył cały szpital. Kupił tomograf komputerowy, aparaturę RTG, kardiomonitory, meble oraz wyposażenie sal operacyjnych. Placówka, żeby otrzymać w konkursie dodatkowe punkty, zobowiązała się, że pozyskanego sprzętu nie będzie wykorzystywała komercyjnie.
Decyzja o przekształceniu jednostki jeszcze nie zapadła, ale dyrekcja szpitala już się martwi o przyszłość spółki, która nie będzie mogła na sprzęcie zarabiać.
- Nie wyobrażam sobie, żeby nie mógł być wykorzystywany do celów komercyjnych. Nawet komputery mamy zakupione ze środków unijnych. Nie moglibyśmy ich używać do księgowania wpłat pacjentów - podkreśla Barbara Konopacka, główna księgowa SP ZOZ w Garwolinie.
Najaktywniejsze szpitale i ich organy założycielskie realizują nawet kilka projektów finansowanych ze środków UE. Część z tych inwestycji została podjęta właśnie z myślą o dodatkowych dochodach, które mogłyby płynąć do szpitalnej kasy po skomercjalizowaniu placówki.
Szpital Publiczny w Gostyniu ze środków unijnych kupił ultrasonograf, tomograf komputerowy, urządzenia do dezynfekcji narzędzi chirurgicznych i sprzętu anestezjologicznego, a także dwa ambulanse z pełnym wyposażeniem. Za te pieniądze modernizuje też oddział położniczo-ginekologiczny.
Dyrekcja szpitala nie może uwierzyć, że z tego sprzętu nie będzie można korzystać poza kontraktem z NFZ, jeśli zapadnie decyzja o przekształceniu. Jeżeli szpital to zrobi to będzie musiał zwracać unijną dotację - nawet połowę przyznanego dofinansowania.
- Możliwość odpłatnego wykorzystywania sprzętu znacznie ograniczyłaby kolejki pacjentów oczekujących np. na badania tomografii komputerowej. W budżecie NFZ nie ma wystarczających środków na bieżącą diagnostykę - podkreśla Piotr Madziołko, dyrektor SP ZOZ w Gostyniu.
Inni dyrektorzy szpitali w ogóle nie mają świadomości, że jeśli ich placówki się skomercjalizują, nie będą mogły wykorzystywać do celów rynkowych inwestycji zrealizowanych za środki UE.
- Aż trudno w to uwierzyć, to byłaby zbyt daleko idąca restrykcja - podkreśla Maria Ilnicka-Mądry, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Szczecinie.
Oznaczałoby to bowiem, że placówka po ewentualnym przekształceniu nie mogłaby leczyć pacjentów odpłatnie w budowanej właśnie klinice laryngologii ani korzystać z lądowiska dla helikopterów. Na obie inwestycje szpital pozyskał 8,8 mln zł z UE.
Eksperci nie pozostawiają złudzeń. Szpitale, które pozyskały dotacje na sprzęt i inwestycje, nie muszą się obawiać, że skorzystały z pomocy publicznej tylko wtedy, gdy udzielają świadczeń kontraktowanych z NFZ.
- Natomiast gdy leczą odpłatnie, istnieje znaczne ryzyko wystąpienia pomocy publicznej niezgodniej z prawem - uważa Rafał Cieślak z Kancelarii Doradztwa Gospodarczego Cieślak & Kordasiewicz.
Grozi to obniżeniem przyznanego dofinansowania z 85 proc. do np. 40 lub 50 proc., czyli do poziomu, który przysługiwał w konkursach szpitalom niepublicznym.
Jego zdaniem, nawet jeśli dofinansowanie nie zostanie uznane za pomoc państwa, beneficjent musi liczyć się z ewentualnymi konsekwencjami uzyskania dochodu dzięki odpłatnemu wykorzystaniu sprzętu. Może zaistnieć konieczność zwrotu części uzyskanych środków finansowych.
Dlatego część szpitali, z obawy przed zwrotem unijnych pieniędzy, będzie się wstrzymywać przed komercjalizacją.
- Chcemy w przyszłości korzystać z dotacji na zakup sprzętu i aparatury. Żeby uniknąć problemów z ich odpłatnym wykorzystaniem, na razie wstrzymujemy się z decyzją o przekształceniu szpitala w spółkę - mówi Tomasz Skura, dyrektor SP ZOZ w Nowym Mieście.
I dodaje, że placówka nie ma długów. Nie musi więc obawiać się, że zmiana formy prawnej zostanie jej z góry narzucona.
@RY1@i02/2011/067/i02.2011.067.183.006a.001.jpg@RY2@
Korzystanie ze środków UE przez szpitale
Beata Lisowska
beata.lisowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu