Niezdrowo i niesmacznie, jak to w przedszkolu
Posiłki serwowane dzieciom w szkołach czy żłobkach nie spełniają norm żywieniowych
Dzieci w żłobkach, przedszkolach, szkołach czy domach dziecka są coraz gorzej żywione. A od wejścia Polski do UE nie ma przepisów regulujących wartość odżywczą posiłków w takich placówkach. W przeciwieństwie do np. więzień: tu dokładnie określono, co mają jeść ich pensjonariusze. Te kwestie regulują prawa człowieka, których trzeba przestrzegać w stosunku do osadzonych.
Za mało energii
Natomiast posiłki w szkołach często są niesmaczne, a na ogół niezdrowe. Kontrole żywienia dzieci i młodzieży prowadzone przez ostatnich kilka lat przez sanepid ujawniły zbyt niską lub wysoką w stosunku do zalecanej wartość energetyczną dziennych racji. Stwierdzano zbyt duży udział energii z tłuszczów wobec małego z węglowodanów. Niepokojące są też niedobory w podaży wapnia, niezbędnego dla rozwijających się dzieci i młodzieży, czy żelaza, którego brak może prowadzić do anemii. W diecie są niedobory wydawałoby się wszechobecnej, witaminy C, co prowadzi do obniżenia odporności organizmu. To już jest zresztą widoczne w postaci wielokrotnych przeziębień, szczególnie wśród dzieci korzystających z opieki w żłobkach.
- Niedobory witaminy C ujawniliśmy w 100 proc. skontrolowanych żłobków, żelaza natomiast w 50 proc. Ilość wapnia w posiłkach była niewystarczająca w 50 proc. żłobków, 79 proc. przedszkoli i 62 proc. szkół - opowiada Beata Kempa, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Katowicach.
W praktyce oznacza to, że w jadłospisach brakuje warzyw, mleka i mlecznych przetworów. A w niektórych przedszkolach na podwieczorek zamiast kanapek czy jabłek serwowane są batony czekoladowe.
20 proc. dzieci z nadwagą
Skutki są łatwe do przewidzenia. Zjawisko otyłości wśród dzieci i młodzieży przybiera na sile. Badania przeprowadzone w 16 województwach wykazały, że 20 proc. dzieci i młodzieży ma nadwagę. Rośnie zagrożenie próchnicą.
- Odpowiednio zbilansowana dieta dziecka to podstawa jego prawidłowego rozwoju - zauważa prof. Stanisława Golinowska z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. W dodatku to w przedszkolu i szkole dzieci nabierają nawyków jedzeniowych, a dla wielu serwowane tam posiłki są jedynymi w całym dniu.
- Zależy nam na wprowadzeniu zmian, które nie podnosząc kosztów funkcjonowania placówek, poprawią jakość posiłków. Rozwiązaniem może być obowiązek korzystania z porad dietetyka przy ustalaniu jadłospisu - mówi Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Sanepid rozważa pomysł nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i narzucenie norm tą drogą.
- Zdania, czy przepisy określające wartość energetyczną posiłków powinny się tam znaleźć, są podzielone. Ale jakieś regulacje wprowadzić trzeba - zastrzega Bondar. Równie ważna jest edukacja osób odpowiedzialnych za żywienie dzieci, np. taka, jaką zaproponował Jamie Oliver w Anglii.
W jadłospisach brakuje warzyw, mleka i mlecznych przetworów
@RY1@i02/2012/158/i02.2012.158.000000500.802.jpg@RY2@
Corbis/FotoChannels
Gwiazda kuchni Jamie Oliver zmobilizował Anglików do walki o zdrowe posiłki na stołówkach
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu