Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Szpitali nie stać na kodowane bransoletki dla pacjentów

24 kwietnia 2012

Placówki medyczne czekają nowe wydatki. Od lipca muszą zaopatrzyć chorych w specjalne identyfikatory

Dane o pacjencie mają być niedostępne dla osób postronnych. Zgodnie z art. 36 ust. 5 ustawy o działalności leczniczej z 15 kwietnia 2011 r., (Dz.U. nr 112, poz.654) identyfikator powinien zawierać imię, nazwisko oraz datę urodzenia chorego.

- Jednocześnie jednak wszystkie te dane mają być zapisane w sposób uniemożliwiający identyfikację pacjenta przez osoby nieuprawnione, czyli powinny być zakodowane - podkreśla Janusz Jerzak, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Gromkowskiego we Wrocławiu.

Nie wiadomo jednak, jak zrealizować ten wymóg, ponieważ minister zdrowia nie wydał jeszcze rozporządzenia, które określi szczegółowe wymogi. Agnieszka Gołąbek, rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia, zapewnia, że jego projekt wkrótce zostanie skierowany do konsultacji społecznych. Idealnym rozwiązaniem - z punktu widzenia ustawy o ochronie danych osobowych - byłyby bransoletki z kodem kreskowym. Większości szpitali nie stać jednak na ich wprowadzenie.

- Problemem jest brak systemów informatycznych dostosowanych do odczytywania takich zaszyfrowanych informacji - podkreśla Janusz Jerzak.

Ich dostosowanie, a także zakup drukarek do drukowania kodów kresowych oraz mobilnych terminali dla lekarzy i pielęgniarek, oznacza dla lecznic ogromne wydatki. Dlatego dyrektorzy wstrzymują się z inwestycjami do czasu wydania rozporządzenia.

- Nie stać nas na takie rozwiązanie, dlatego zdecydowaliśmy się na foliowe opaski z wypisanym imieniem i nazwiskiem chorego, ale nie wiemy, czy będą one zgodne z ustawą i rozporządzeniem - mówi Krzysztof Wolak, wicedyrektor Szpitala św. Łukasza w Tarnowie.

Dodaje, że dzięki bransoletkom szpital mógł zrezygnować z kart choroby. Te zawierały dane wrażliwe o pacjentach, a ponieważ znajdowały się na łóżku chorego, były łatwo dostępne dla osób postronnych. Łamały więc prawa prawo chorego do ochrony jego danych osobowych w o wiele większym stopniu niż opaska na jego ręku. Podobnie uważa Wojciech Rafał Wiewiórowski, główny inspektor ochrony danych osobowych(GIODO).

- Ważne jest, aby oznaczenie pacjenta pozwoliło personelowi medycznemu odróżnić go od przypadkowych osób na terenie szpitala, a jednocześnie zapewniało pełną dyskrecję - uważa Wojciech Rafał Wiewiórowski.

Jego zdaniem opaska zakładana pacjentowi na rękę spełnia ten wymóg, bo umożliwia wsunięcie jej pod rękaw.

2,3 mld zł wynoszą zobowiązania wymagalne szpitali

Beata Lisowska

beata.lisowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.