Szpital to nie fabryka gwoździ
SŁAWOMIR NEUMANN Placówki muszą mieć cały czas włączoną czerwoną lampkę i świadomość, że pracują na najwyższych obrotach. Jeżeli zachowują się odpowiedzialnie, to nie muszą się bać kontroli z NFZ
Co z ustawami zdrowotnymi? Tyle ich było zapowiadanych...
Prace nad nimi cały czas trwają. Teraz intensywnie przygotowywaliśmy ustawę regulującą zawieranie umów na przyszły rok, które NFZ zaproponuje świadczeniodawcom. Przyjęliśmy też właśnie założenia dyrektywy transgranicznej. Potwierdzamy też ustawą składki zdrowotne dla rolników. W trakcie konsultacji jest ustawa refundacyjna. Jesteśmy także w trakcie prac nad projektem dotyczącym szpitali klinicznych.
Już są opóźnienia. Końcówka roku może więc być nerwowa.
Robimy wszystko, by kontrakty nie były zagrożone. Zgodnie z prawem trwają one do końca roku. Mamy więc jeszcze czas, a rozporządzenia koszykowe pojawiają się cały czas, wszystkie są już po konsultacjach.
Co jeśli się nie wyrobicie z ustawą?
Jeśli nie będzie decyzji o ustawie, NFZ musi zacząć robić konkursy.
Dlaczego tylko aneksowanie, a nie nowe kontrakty?
Pracujemy nad zmianami funkcjonowania NFZ: te prace, wbrew temu, co niektórzy sądzą, nie zostały zarzucone. Dlatego nie chcemy na razie wprowadzać wielkich zmian. Jest też kłopot finansowy. W 2014 r. nominalnie będziemy płacić za leczenie tyle samo, ile w tym roku, nie ma nawet wzrostu o inflację. Jeżeli mamy tyle środków, ile mamy, to najlepszą formą jest przedłużenie umów o rok, to daje gwarancje bezpieczeństwa dla pacjentów przynajmniej na tym poziomie, który jest oferowany obecnie.
Czy rzeczywiście kontroler z NFZ będzie mógł wejść z dnia na dzień do szpitala?
To prawda, ale nie jest naszym zamiarem uprzykrzanie życia, tylko chcemy ułatwić funduszowi możliwość sprawdzania działalności placówek, z którymi ma podpisane umowy i którym płaci z publicznych środków.
Ale teraz też wchodzi i kontroluje.
Zdarzało się, że niektóre placówki nie wpuszczały kontrolerów, powołując się na przepisy ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. W efekcie np. mimo sygnałów od pacjentów, że coś nieprawidłowego się dzieje, kontrolerzy nie mogli wejść, bo obowiązuje kilkudniowy termin zgłoszenia zamiaru kontroli. A przez te kilka dni można się do niej przygotować. Tymczasem tu chodzi o kwestię bezpieczeństwa pacjentów.
Jednak samorządowcy protestują.
Placówki medyczne mają mieć cały czas włączoną czerwoną lampkę i świadomość, że muszą pracować na najwyższych obrotach. To nie fabryka gwoździ. Jeżeli świadczeniodawcy zachowują się odpowiedzialnie i mają wszystko tak, jak deklarują w umowach z NFZ, to nie mają się czego bać. Jeżeli mają mieć w świątecznej i nocnej opiece np. trzech lekarzy i trzy pielęgniarki, to NFZ musi mieć możliwość skontrolowania, czy tak rzeczywiście jest.
Czy w momencie wejścia w życie przepisów dyrektywy transgranicznej placówki zdrowia będą mogły przyjmować pacjentów z zagranicy komercyjnie?
Oczywiście, że tak.
To brak równości, bo Polaków nie mogą leczyć komercyjnie.
Nieprawda, tych też mogą tak leczyć.
Nie robią tego, bo wykładnia prawa nie jest jasna.
Kwestia ta zostanie doprecyzowana w założeniach do ustawy implementującej dyrektywę oraz w ustawie o działalności leczniczej.
Czy przepisy wprowadzające dyrektywę transgraniczną zaczną obowiązywać w Polsce od 25 października?
Nie ma na to szans. Biorąc pod uwagę konieczność przeprowadzenia konsultacji społecznych i sejmowy kalendarz, przypuszczam, że stanie się to pod koniec grudnia.
Ale przepisy unijne teoretycznie od tej daty dają możliwość leczenia się na tej podstawie w UE. Będę mogła z takiej możliwości skorzystać?
Nie, jeżeli Polska nie implementuje przepisów unijnych.
Czyli, jeżeli Polak zdecyduje się na leczenie za granicą zanim Polska implementuje dyrektywę, to na własne ryzyko?
Tak. Znam przypadki kancelarii, które już teraz namawiają Polaków do leczenia się za granicą, powołując się na przepisy, które jeszcze u nas nie obowiązują. Jeżeli ktoś chce ryzykować spór z NFZ o zwrot kosztów, to może to robić, ale na własną odpowiedzialność.
Istniała obawa, że szpitale nie będą mogły wykonywać zabiegów komercyjnych na sprzęcie zakupionym z pieniędzy UE? Czy jest już ostateczna decyzja Komisji Europejskiej w tej sprawie?
Problem został rozwiązany. Dyrektywę transgraniczna przyjęto w Unii Europejskiej, więc nielogiczne byłoby teraz zakazywanie jej stosowania przez placówki, które skorzystały z pomocy Unii.
Czy również polscy pacjenci będą mogli być leczeni na tym sprzęcie, jeżeli zdecydują się zapłacić?
Co do tego wątku jeszcze nie mamy pewności. Żeby uniknąć takich niedomówień w przyszłości, chcemy, żeby z warunków nowej perspektywy jasno wynikało, że inwestycje poczynione w ochronie zdrowia za pieniądze z UE mogły być wykorzystywane w celach komercyjnych.
Kiedy jest szansa na ostateczne ustalenia w tej kwestii?
Nie wcześniej niż połowa przyszłego roku.
205 SP ZOZ za zeszły rok odnotowało ujemny wynik finansowy. Do końca września ich właściciele muszą zdecydować, czy spłacają stratę, czy placówkę przekształcą albo likwidują. Jaka będzie ich decyzja?
Łączna ich strata wyniosła ok. 250 mln zł.
Ale tylko na papierze, bo zastosowano sztuczki księgowe.
Wszystkie działania rachunkowe odbyły się w zgodzie z ustawą. Sprawozdania przecież akceptują audytorzy. Średnio na jeden szpital wypada niewiele ponad milion złotych straty.
Ile z tych 205 placówek jest szykowanych do przekształceń?
Trudno mówić o konkretnej liczbie. Sądzę jednak, że przekształceń będzie mniej, niż się spodziewaliśmy.
Czyli ile?
Mniej niż 50.
A czy któryś z tych szpitali jest szykowany do likwidacji?
Nic o tym mi nie wiadomo.
Na podstawie obowiązujących przepisów uniwersytety medyczne, do których należą kliniki, też muszą albo spłacić ich starty, albo je przekształcić albo zlikwidować. Od pół roku ministerstwo puszcza do rektorów oko, że może z nich ten wymóg albo zostanie zdjęty, albo odłożony w czasie. Na czym stoją kliniki?
Ustawa o działalności leczniczej również ich obowiązuje. Nigdy nikt nie mówił, że mogą się zadłużać i nie będą ponosić w związku z tym konsekwencji. Część rektorów zastanawia się nad przekształceniami.
Czy do zmiany formy prawnej gotowa jest np. klinika gdańska, jedna z najbardziej zadłużonych w kraju?
Wprowadziła program naprawczy, który okazał się skuteczny. A czy się przekształci, to zdecyduje o tym senat uniwersytetu. W przypadku szpitali klinicznych być może brakuje takich głośnych deklaracji, bo czekają na projekt nowelizacji ustawy o działalności leczniczej.
Kiedy on będzie gotowy?
Trochę utknęliśmy na analizach wewnętrznych. Liczę, że projekt lada chwila trafi do konsultacji. To projekt, który przemodeluje sposób kształcenia, więc wymaga głębszych analiz. Poza tym jeszcze raz przeliczamy skutki finansowe.
Jakie zmiany czekają uczelnie i kliniki?
Projekt wprowadza zasadę - jedna uczelnia, jedna klinika. Dla mnie konkurencja między szpitalami klinicznymi należącymi do tego samego podmiotu o kontrakt z NFZ jest absurdalna. Chodzi o to, żeby poukładać to w sposób racjonalny. Ustalić, ile łóżek, ile sprzętu, ile kadry i procedur potrzeba do tego, żeby szpital kliniczny dobrze spełniał swoją funkcję dydaktyczną i był warsztatem pracy dla studentów i przyszłych specjalistów. Jak już to określimy, to należy tę część wyłączyć z kontraktowania z NFZ. To ma utrzymywać państwo, bo przecież dydaktyka jest działaniem systemowym.
Czy projekt ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach jest jeszcze aktualny?
Projekt będzie gotowy w styczniu. Pracujemy przy pełnej zgodzie wszystkich zainteresowanych - rynku, świadczeniodawców, ubezpieczycieli i abonamentowców oraz środowisk pacjenckich. O szczegółach nie chcę mówić, bo na to za wcześnie.
Czy wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń oznacza cięcie koszyka świadczeń gwarantowanych?
Nie.
To wracamy do dyskusji, od czego mamy się ubezpieczać, skoro wszystkie procedury gwarantuje NFZ?
Dajcie państwo nam szansę, żebyśmy mogli to zaprezentować w styczniu. Chodzi o to, żeby pomysł miał pełne poparcie wszystkich zainteresowanych stron. Inaczej będzie on tylko zapisem papierowym.
@RY1@i02/2013/190/i02.2013.190.183001000.803.jpg@RY2@
Fot. Wojtek Górski
Sławomir Neumann, wiceminister zdrowia
Rozmawiały: Klara Klinger, Dominika Sikora
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu