In vitro rodzi się w bólu
Na 37 klinik, które zgłosiły się do realizacji programu finansowanego przez resort zdrowia, tylko dwie spełniły warunki formalne
Reszta ofert zawierała błędy, więc komisja je odrzuciła, dając jednocześnie oferentom czas na uzupełnienie braków do 24 maja.
- Błędy popełniliśmy w tych miejscach, które były niejasno sformułowane. Pytaliśmy ministerstwo, co konkretnie powinno się znaleźć w składanej dokumentacji, ale otrzymaliśmy tak lakoniczną odpowiedź, że w efekcie nadal nic nie było jasne. Teraz musimy poprawiać ofertę, na szczęście mamy na to czas - mówi pracownik jednej z klinik zainteresowanych uczestnictwem w programie.
Jednym z dwóch ośrodków, które nie popełniły żadnego formalnego błędu, okazała się klinika prof. Waldemara Kuczyńskiego, jednego ze współautorów programu in vitro. - To mi jednak nie ułatwiło zadania, bo przygotowywałem jedynie część merytoryczną, przy formalnej nie brałem udziału - zapewnia prof. Kuczyński. Dodaje, że sam dzwonił do ministerstwa z pytaniem, jak ma numerować strony - czy oferta główna i załączniki mają mieć jedną numerację, czy osobne. No i się okazało, że ma być jedna. Paradoksalnie, numeracja była powodem, dla którego zdecydowana większość klinik musi ponownie składać ofertę.
- Nikt nie ma obowiązku startować z konkursie, ale kto to robi, musi precyzyjnie przestrzegać wyznaczonych zasad - wskazuje prof. Stanisław Radowicki, członek rady programu in vitro, która ocenia oferty. O tym, które kliniki ostatecznie wezmą udział w rządowym programie, powinniśmy dowiedzieć się dość szybko - program zdrowotny, z którego przez trzy lata ma skorzystać 15 tys. par, ma bowiem ruszyć już 1 lipca.
@RY1@i02/2013/098/i02.2013.098.000000200.802.jpg@RY2@
Grzegorz Michałowski/PAP
Program leczenia niepłodności wystartuje 1 lipca
Klara Klinger
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu