Dziennik Gazeta Prawana logo

Rodzić po ludzku? Nie w Polsce

29 czerwca 2018

Szpitale lekceważą standardy wprowadzone przez resort zdrowia. Bo pacjentka za bardzo może ingerować w poród. - Powinno się zmienić mentalność matek, nie procedury - twierdzą lekarze

Zasady opieki okołoporodowej opracowane przez Ministerstwo Zdrowia weszły w życie w kwietniu 2011 r. (w 2012 r. były znowelizowane) i po raz pierwszy dokładnie opisywały, jakie prawa ma rodząca, a jakie obowiązki personel medyczny. Chodziło o to m.in., aby kobiety mogły wybierać pozycję do rodzenia, poznać strategie uśmierzania bólu, mieć kontakt z dzieckiem "skóra do skóry" bezpośrednio po porodzie. Ale po 2 latach od wejścia w życie przepisów w szpitalach niewiele w tej kwestii się zmieniło. - W pełnym zakresie nie wprowadziła ich żadna z monitorowanych placówek - mówi Joanna Pietrusiewicz, prezes Fundacji Rodzić po Ludzku, która przeprowadziła pogłębione wywiady i badania w 10 placówkach na Mazowszu.

To powszechny problem, co potwierdzają wyniki sondy przeprowadzonej z inicjatywy Leokadii Jędrzejewskiej - konsultanta krajowego w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologicznego i położniczego. Wykonano ją na 220 oddziałach położniczych w całej Polsce. I w blisko 60 proc. placówek standardy są wprowadzone tylko częściowo lub wcale ich nie ma. Najwięcej trudności nastręcza szpitalom zapewnienie dwugodzinnego kontaktu "skóra do skóry" i umożliwienie pierwszego karmienia piersią. Według raportu Fundacji Rodzić po Ludzku: w 9 spośród 10 mazowieckich placówek wymóg ten nie był realizowany. Dziecko było kładzione na brzuch matki na kilka minut.

Inny problem - rodzącej już na początku zakłada się wenflon, choć standardy mówią, że należy to robić tylko w razie potrzeby. Kobiety często też na czas całego porodu podłączane są do aparatury monitorującej bicie serca dziecka, gdy zgodnie z ministerialnym rozporządzeniem należy to robić w medycznie uzasadnionych przypadkach.

Rzadko się zdarza, by rodzące mogły pić dowolne ilości płynów, nadal rutynowo nacina się krocze, przebija pęcherz płodowy, a poród odbywa się na wznak. Nierespektowane jest prawo kobiety do pełnej informacji, do wyrażenia świadomej zgody lub odmowy, w szczególności w odniesieniu do zabiegów medycznych i interwencji podczas porodu. Zamiast tego personel medyczny informuje rodzącą, że dany zabieg zostanie wykonany.

Większość szpitali twierdzi, że daje wybór matce w kwestii sposobu rodzenia: kobieta może jedynie wybrać, czy będzie leżeć na plecach, czy na boku. Zgodnie z nowymi standardami mogłaby rodzić nawet na stojąco, a personel powinien być na to gotowy. Co ciekawe, najsłabszą znajomość standardów wykazują osoby odpowiedzialne za ich wdrażanie, czyli ordynatorzy.

- Te wytyczne nie są przestrzegane i nie będą, bo są absurdalne i nieprzystające do wiedzy medycznej - przekonuje prof. Romuald Dębski, położnik i ginekolog. Dodaje, że są napisane przy założeniu, że każdy poród kończy się dobrze. - Na początku porodu nie można mieć pewności, jak on przebiegnie i jaki będzie jego finał - zwraca uwagę Dębski.

Szpitale nie dostosowują się do standardów także dlatego, że wiedzą, iż nie grożą im z tego powodu konsekwencje. Nie ma systemu kontroli procedur stosowanych przez szpitale. Dlatego zdaniem fundacji niezbędne jest opracowanie wytycznych, szkoleń i działań edukacyjnych. - Inicjatorem powinien być resort zdrowia jako organ władzy publicznej odpowiedzialny za właściwą realizację opieki okołoporodowej - uważa Pietrusiewicz.

Wciąż problemem jest sprawa znieczulenia przy porodzie. Już rok temu resort zapowiedział powszechne udostępnienie go rodzącym, a w lipcu zakończyło się zgłaszanie uwag do odpowiedniego rozporządzenia. Projekt rozporządzenia został skierowany pod obrady Kolegium MZ z prośbą o akceptację jego treści po uzgodnieniach międzyresortowych i konsultacjach społecznych. Ale nic nie wiadomo o terminach. - Decyzja dotycząca przyjęcia rozporządzenia nie została jeszcze podjęta - tłumaczy rzecznik resortu zdrowia Krzysztof Bąk.

Być może ma to związek z tym, że pomysł powszechnego znieczulenia budzi dezaprobatę w szpitalach, które nie mają pieniędzy na zatrudnienie dodatkowych anestezjologów. Możliwe zatem, że ze znieczuleniami będzie jak ze standardami opieki okołoporodowej - będą podawane rodzącym kobietom wyłącznie na papierze.

@RY1@i02/2013/075/i02.2013.075.00000040e.803.jpg@RY2@

Prawa kobiety rodzącej, które musi respektować szpital

Kobieta nie może pić płynów, wybrać pozycji, dostać znieczulenia

Klara Klinger

klara.klinger@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.