Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Będzie jednolity rachunek kosztów dla szpitali

27 czerwca 2018

Ewidencja księgowa wybranych placówek według identycznych zasad ma być podstawą do ustalenia wynagrodzenia za świadczenia

Projekt ustawy o nadzorze nad systemem powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego jest już gotowy - wynika z informacji DGP. Ministerstwo Zdrowia skieruje go do konsultacji, gdy tylko rząd zaakceptuje założenia do tego dokumentu. I z projektu, i z założeń opublikowanych na stronach internetowych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wynika, że mająca powstać Agencja Taryfikacji Świadczeń będzie określać cenę świadczeń medycznych na podstawie danych z jednolitego rachunku kosztów. Ma on zostać wkrótce wdrożony w wybranych szpitalach. Jak będzie wyglądał? Jego wzorzec, inaczej mówiąc standard, szef resortu zdrowia zamieści w obwieszczeniu.

Jaka stawka za leczenie

Nasi rozmówcy twierdzą, że standard również jest już gotowy. Został stworzony przez zespół powołany jeszcze w 2008 r. przez ówczesną minister Ewę Kopacz. Z naszych ustaleń wynika, że ma się on odwoływać do trzech podstawowych zasad. Chodzi o celowość alokacji kosztów, promowanie efektywności oraz spójną metodologię (patrz ramka).

W ten sposób na podstawie zebranych danych szpitale i Ministerstwo Zdrowia ustalą koszty (cenę) różnych świadczeń medycznych. Przesądzą one o tym, ile wszystkie placówki medyczne będą otrzymywać tytułem wynagrodzenia za przeprowadzone badania, zabiegi, operacje itd. - innymi słowy za procedury medyczne. Polska nie jest prekursorem takiego rozwiązania. Wycena świadczeń zdrowotnych na podstawie informacji kosztowych odbywa się już w innych krajach, np. Wielkiej Brytanii, Austrii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemczech, Holandii i Szwecji.

Ministerstwo Zdrowia nie chce podawać szczegółów na temat planowanych rozwiązań. - Obecnie trwają prace legislacyjne mające na celu uregulowanie kwestii stosowania rachunku kosztów i obowiązków sprawozdawczych w tym zakresie, jak też kwestii taryfikacji świadczeń opieki zdrowotnej - informuje Krzysztof Bąk, rzecznik resortu. Zapowiada, że o szczegółach poinformuje po zakończeniu prac i zatwierdzeniu ich efektów przez kierownictwo ministerstwa.

Standard dla wybranych

Stosowanie standardu ma być obowiązkowe tylko dla wybranych placówek medycznych - tych, które będą zobowiązane przekazywać dane o kosztach świadczeń opieki zdrowotnej. O jakie szpitale chodzi? Zasady ich wyboru nie zostały jeszcze ustalone.

- Aby można było we właściwy sposób określić koszty procedur medycznych, w projekcie powinna uczestniczyć dobrze wyselekcjonowana grupa jednostek - twierdzi Maciej Zabelski, wiceprezes firmy doradczej A.M.G. Finanse, która doradzała w zarządzaniu kilkudziesięcioma szpitalami. Po pierwsze, chodzi o placówki najbardziej reprezentatywne dla poszczególnych województw. Po drugie, muszą to być podmioty, których działalność się bilansuje, czyli jeśli w sprawozdaniach w ogóle wykazują straty, to nie większe niż amortyzacja. To bowiem pozwala stwierdzić, że zarządzane są w sposób właściwy, a koszty ich świadczeń zdrowotnych są skorelowane z osiąganymi przez nie przychodami.

Czekając na rachunek

Z wdrożenia w Polsce jednolitego rachunku zadowolone byłyby same szpitale - pod warunkiem że cały system prowadziłby do ustalenia autentycznych kosztów świadczeń medycznych. Obecnie jednym z powodów nadmiernego zadłużenia wielu jednostek - oprócz nadwykonań (placówki wykonują więcej zabiegów niż liczba ustalona z NFZ) - jest właśnie zła wycena świadczeń. Szpitale dostają katalog, w którym są określone punkty za realizację konkretnych procedur medycznych. Na tej podstawie rozliczają się potem z NFZ. Według powszechnej opinii rozliczane w taki sposób koszty nijak się mają do rzeczywiście ponoszonych.

- Wycena świadczeń na podstawie faktycznie ponoszonych przez wybrane szpitale kosztów dałaby odpowiedź na pytanie, czy dana placówka dobrze gospodaruje pieniędzmi - mówi Karina Kusz, główna księgowa w Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Bytomiu. Jeżeli, przykładowo, lecznica wydawałaby na jakiś zabieg dużo więcej niż kwota wynikająca z jednolitego rachunku kosztów, oznaczałoby to, że powinna szukać oszczędności.

Koszty pośrednie

Maciej Zabelski pozytywnie ocenia pomysł resortu zdrowia, ale ma też obawy. - Gdy tworzyliśmy dla szpitali wojewódzkich w Łódzkiem i Świętokrzyskiem jednolite zasady sprawozdawczości i wspólne plany kont księgowych, aby ich właściciele mogli porównywać poszczególne koszty w podległych im jednostkach, Ministerstwo Zdrowia wdrażało od dłuższego czasu podobne projekty - twierdzi Maciej Zabelski. - Byliśmy jednak do nich sceptycznie nastawieni, ponieważ nie brały pod uwagę praktycznych aspektów funkcjonowania szpitala, a tworzone były odgórnie. Przestrzega, że np. samo stworzenie kont księgowych o tej samej nazwie to za mało. Chodzi o to, by dokładnie to samo na nich uwzględniano. Najważniejsze są więc precyzyjne i stosowane przez wszystkich definicje, słowniki, dzięki którym określony wydatek będzie księgowany tak samo i w tej samej pozycji. Największe zagrożenie widzi we właściwym rozliczaniu kosztów pośrednich (tj. takich, których nie można powiązać z konkretną procedurą medyczną), z którymi szpitale mają największy problem. Wiele trudności sprawiają placówkom medycznym np. koszty osobowe, które mają duży udział w cenie większości świadczeń. O ile można precyzyjnie określić, ile osób brało udział w operacji, jak długo ona trwała oraz ile zużyto wyrobów medycznych, o tyle w procedurach niezabiegowych jest to trudne. Przykładowo przy diagnostyce schorzeń płuc może wystąpić konieczność dodatkowej konsultacji u lekarza innej specjalności zatrudnionego na innym oddziale, którego wynagrodzenie zwykle nie jest przypisywane do kosztu leczenia choroby płuc.

W przypadku leczenia zachowawczego trudno też będzie określić, ile czasu poszczególni pracownicy poświęcają na konkretną procedurę. U jednego pacjenta może ona trwać 10 minut, a u drugiego pół godziny albo kilka godzin. Poza tym część pracowników zatrudnianych jest na umowę o pracę i płaci się im za gotowość niezależnie od obciążenia zadaniami, a część na umowy cywilnoprawne i często dostają wynagrodzenie za wykonane procedury.

- Jednak sama idea ustalania kosztów świadczeń medycznych na podstawie jednolitego rachunku jest właściwa i prędzej czy później będzie musiała zostać wprowadzona w życie - twierdzi Zabelski.

Tego samego zdania jest Jarosław Piotrowski, wiceprezes Grupy Gumułka. Podkreśla jednak, że wdrożenie nowego systemu wyceny świadczeń medycznych będzie długotrwałe i kosztowne. Niezbędne będzie poniesienie wydatków na uruchomienie systemów informatycznych pozwalających na zbieranie i przesyłanie danych kosztowych. Szacuje, że każda placówka będzie musiała zainwestować nawet 500 tys. zł.

Jego wątpliwości budzi również pomysł powołania Agencji Taryfikacji Świadczeń, która sama w sobie będzie generowała dodatkowe wydatki. Kolejna - poza ZUS - instytucja będzie miała możliwość kontrolowania i audytu świadczeniodawców, co będzie dla nich dodatkowym obciążeniem. Jego zdaniem problemem może być także brak należytej koordynacji między ATŚ, ustalającą ceny świadczeń, a NFZ, który będzie zawierał umowy z placówkami medycznymi.

Stosowanie standardu ma być obowiązkowe tylko dla wybranych placówek

@RY1@i02/2013/025/i02.2013.025.18300020e.802.jpg@RY2@

Jak będzie ustalana wartość procedur medycznych

Agnieszka Pokojska

agnieszka.pokojska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.