Koniec kolejnego kolosa
Nie ulega wątpliwości, że likwidacja Centrali NFZ to decyzja polityczna. Zmiana polega na tym, że w tym przypadku wydaje się uzasadniona merytorycznie. Utrzymywanie molocha i monopolisty, jakim od 2003 roku stał się fundusz, nie ma dalszego uzasadnienia. Jego struktura i tryb podejmowania decyzji nie tylko nie pozwalają na elastyczne reagowanie na zmiany w systemie ochrony zdrowia, ale również ogranicza możliwość działania samych świadczeniodawców. No bo jak mówić o bezstronności, gdy NFZ jednocześnie kontraktuje i wycenia świadczenia. To tak jak z grą w karty z samym sobą. Niby staramy się zachować obiektywnie, ale jakoś tak zawsze wychodzi, że to "my" wygrywamy.
Ministerstwo Zdrowia w projekcie założeń do projektu ustawy o instytucjach systemu ubezpieczenia zdrowotnego zakłada, że w miejsce Centrali NFZ zostanie utworzony Urząd Ubezpieczeń Zdrowotnych. Ten podmiot będzie nie tylko nadzorował NFZ, ale w przyszłości także płatników prywatnych oferujących ubezpieczenia zdrowotne. Lokalne fundusze będą jednak prowadziły samodzielną politykę zdrowotną. Więcej władzy w tym zakresie w rękach lokalnych włodarzy jest o tyle logiczną propozycją, że to właśnie oni powinni mieć najlepszą wiedzę na temat problemów zdrowotnych mieszkańców danego regionu. To oni są w stanie najlepiej ocenić, czy pomysł zakupu drogiego sprzętu medycznego albo wybudowanie kolejnego szpitala są merytorycznie uzasadnione, czy są tylko próbą wygrania lokalnej wojenki o wpływy.
Zmiany proponowane przez resort zdrowia powiodą się pod warunkiem, że wojewodowie faktycznie zachowają bezstronność, a ich decyzje nie będą odbywać się kosztem np. marginalizacji szpitali powiatowych na rzecz tych większych należących do marszałków. Najgorsze, co mogliby zrobić, to wejść w buty NFZ i próbować sprowadzić świadczeniodawców do roli niechcianego petenta.
@RY1@i02/2013/023/i02.2013.023.18300050a.802.jpg@RY2@
Dominika Sikora, kierownik działu praca
Dominika Sikora
kierownik działu praca
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu