Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Leczenie nowotworów: zapłać albo czekaj

29 czerwca 2018

Blisko co czwarty pacjent badania diagnostyczne opłaca z własnej kieszeni

Dlaczego tak się dzieje? Powód to bardzo długi czas oczekiwania na badania, a także brak skierowania ze strony lekarza rodzinnego. Są i tacy, którzy mają już wybranego specjalistę, któremu ufają - tak wynika z szacunków z badania Fundacji Onkologia 2025.

Nie wszystkich jednak stać na prywatne leczenie. A właśnie długi czas oczekiwania na diagnozę i tygodnie mijające do rozpoczęcia leczenia to czynniki, które utrudniają skuteczną terapię.

Statystyki ujawniają też nierówności w podziale na województwa. Najwięcej Polaków umiera na raka na północy kraju. To zdaniem ekspertów wskazuje, iż należy o wiele lepiej monitorować losy pacjentów. Jak na razie zbieranie danych dotyczy głównie śmiertelności: stąd wiadomo, że różnice istnieją. Jednak jak przekonują autorzy Cancer Planu - czyli strategii walki z rakiem wypracowanej przez towarzystwa onkologiczne - przyczyny takich różnic mogą wynikać z geograficznego dostępu do świadczeniodawców, do specjalistycznej diagnostyki, barier społecznych, różnic w finansowaniu czy też liczby specjalistów. Ale sami natychmiast dodają, że te różnice nie zostały do tej pory kompleksowo przeanalizowane. - System zbiera wiele danych, ale niewiele nam one mówią o czynnikach wpływających na jakość i efektywność leczenia. O tym, dlaczego wyleczalność w jednym regionie jest lepsza niż w innym, możemy więc spekulować, ale niewiele wiemy na pewno - podsumowuje Mirosław Stachowicz, prezes Fundacji Onkologia 2025.

Jednak paradoksalnie finansowanie niekoniecznie ma bezpośrednie przełożenie na lepszą opiekę. Z danych NFZ (z 2011 r.) wynika, że przy leczeniu raka płuc w trzech województwach najgorzej wypadających w statystykach pod kątem śmiertelności na ten rodzaj nowotworu wydano ponad 3 tys. zł rocznie na jednego pacjenta onkologicznego. W woj. warmińsko-mazurskim 3,3 tys. zł, w zachodniopomorskim 3,2 tys. zł, zaś w pomorskim 3 tys. zł. Tymczasem tam, gdzie umieralność była o wiele niższa, wydatki też były niższe. Przykładowo na Podkarpaciu, gdzie najmniej osób umiera na raka płuc, fundusz przeznaczył na jednego chorego tylko 2,7 tys. zł.

Zdaniem Stachowicza pierwszą informacją, jaką należałoby zbierać, powinny być dane o stadium, w którym choroba została wykryta i rozpoczęła się terapia. Od tego bowiem najczęściej zależy sukces leczenia. - Powinniśmy wiedzieć również, jak długo pacjenci czekają na diagnozę i leczenie, oraz określić wskaźniki dostępności i je monitorować - dodaje Stachowicz.

Jednak eksperci wskazują, że czasem winę ponoszą pacjenci. Zdaniem Szymona Chrostowskiego, prezesa Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych, powód jest prosty: nie chcą się badać. - Spotykam się z opinią, że nie pójdą zbadać zmian skórnych wskazujących na możliwość pojawienia się czerniaka, bo boją się skalpela. Najczęściej idą do lekarza, kiedy ich coś boli, a to już zazwyczaj przerzuty albo bardzo zaawansowana choroba - ocenia Chrostowski. Są też pacjenci, którzy mówią wprost, że wolą nie kontrolować swojego stanu zdrowia, bo a nuż lekarz u nich coś wykryje.

Jerzy Gryglewicz, ekspert ds. ochrony zdrowia z Instytutu Łazarskiego, uważa, że to także efekt powszechnego przekonania, iż o nasze zdrowie dba państwo, co zdejmuje odpowiedzialność z pacjenta. Z drugiej strony szwankują działania profilaktyczne, których organizacja leży po stronie państwa oraz samorządów. Z opublikowanego w ubiegłym tygodniu przez DGP rankingu zdrowia powiatów wynikało, że w 43 z 80, czyli ponad połowie, samorząd nie prowadził żadnego programu profilaktycznego.

Eksperci podkreślają, że odpowiedzialność ponoszą także lekarze pierwszego kontaktu, którzy powinni dokładniej diagnozować pacjentów. A ci czasem nawet ich nie rozbierają. - Nie ma wymogu skierowań do onkologa, więc lekarze nie koncentrowali się na wykrywaniu potencjalnych zmian onkologicznych, uważając, że chory w razie czego będzie sam szukał pomocy u specjalisty - tłumaczy Jerzy Gryglewicz.

Niepokojące jest także to, że - jak wynika z danych OECD - Polska także należy do państw, które są w ogonie, jeżeli chodzi o poprawę leczenia w ciągu ostatnich dekad. Między 1990 a 2011 r. poprawa w przeżywalności nowotworów wyniosła 6 proc. Tymczasem w Szwajcarii dynamika poprawy wyniosła ponad 28 proc., zaś w Czechach 25 proc. Węgrom udało się poprawić ten wskaźnik o 12 proc.

Sytuację może zmienić wprowadzenie skutecznego pakietu onkologicznego. Ma on wejść w życie od stycznia przyszłego roku. Wprowadza m.in. nielimitowane leczenie onkologiczne, obowiązek rozpoczęcia leczenia w ciągu 9 tygodni od rozpoznania choroby, a także szybszą ścieżkę przeprowadzenia diagnostyki od momentu pierwszego podejrzenia. Ale także umożliwi dokładny monitoring, również w podziale na województwa, losów pacjentów. Jak na razie z badań "Onkologia 2025" wynikało, że jedynie 35 proc. chorych znalazło się w grupie rozpoczynających leczenie w przewidywanych przez wchodzący od stycznia pakiet 9 tygodniach.

@RY1@i02/2014/222/i02.2014.222.00000050a.802.jpg@RY2@

ZACHOROWALNOŚĆ NA NOWOTWORY W POLSCE I KRAJACH OECD

Klara Klinger

klara.klinger@infor.pl

Nowotwory - profilaktyka, leczenie i wykrywanie na

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.