Dziennik Gazeta Prawana logo

Wymagający pacjent

28 czerwca 2018

Opinia

Najbardziej rewolucyjna zmiana przez ostatnie 25 lat nastąpiła w postawie pacjentów. Na naszych oczach dokonała się zmiana pokoleniowa z "gratefull generation", które czeka w kolejce na wizytę, nie kwestionuje decyzji lekarza i nie oczekuje jakości usługi, na "demanding generation", pokolenie pewne swoich racji i praw, wymagające jakości i standardu, kontestujące decyzje lekarzy i ich oceniające.

Zmieniła się relacja z lekarzem. 25 lat temu nie informowano pacjenta o chorobie nowotworowej, tylko jego rodzinę. Chory przestał być obiektem leczenia, jest partnerem, który przejął od lekarza odpowiedzialność za swoje zdrowie.

Większa zmiana nastąpiła w obszarze przemian obyczajowych niż zmian wywołanych przez prawo. Najbardziej zrewolucjonizowały ochronę zdrowia nie nowe technologie lekowe, tylko informatyczne. Skrzyżowanie Zoomi, Ceneo i Grouponu w ochronie zdrowia pozwala wyszukać pacjentom lekarza danej specjalizacji w danej lokalizacji, sprawdzić, czy jest dobry, dowiedzieć się, jaki jest czas oczekiwania, i zapisać się online na wizytę. Co miesiąc na portale łączące lekarzy i pacjentów wchodzi ponad 2 mln osób w Polsce. Za chwilę upublicznienie informacji na temat jakości i skuteczności leczenia w placówkach medycznych wymusi konkurencję między nimi, czego nie udało się wprowadzić regulacjami prawnymi. Pojawił się wielki sprzymierzeniec pacjenta - dr Google, do którego nie trzeba czekać w kolejce i za którego nie trzeba płacić.

Wiele zmieniło się też w obszarze przestrzegania praw pacjenta. Jednego prawa jednak chory nie miał 25 lat temu i nie ma teraz: prawa wyboru. Nie może wybrać najlepszej placówki, w wyższym standardzie. Nie może skorzystać z dodatkowych ubezpieczeń, bo ich nie wprowadzono. Ma wybór: nie płacić i czekać albo nie czekać i płacić. Ale to jak wybór między dżumą i cholerą - niefortunny.

Problemem było też wprowadzenie wyceny świadczeń, które sprawiło, że do każdej medycznej procedury przyczepiono metkę z jej ceną. Szpitale, lekarze, świadczeniodawcy przestali leczyć, zaczęli liczyć, próbując maksymalizować zyski lub minimalizować straty. Ten jeden manewr otworzył puszkę Pandory i ze świata koncentracji na wartościach i pacjencie wkroczyliśmy do królestwa stawek, punktów i procedur, w którym są choroby droższe i tańsze, bardziej i mniej opłacalne. Pojawiła się Agencja Oceny Technologii Medycznych, która wycenia rok życia, za który można zapłacić z publicznych środków 100 000 PLN i ani złotówki więcej. Pozostaje mieć nadzieję, że tak jak u Brytyjczyków, początkowo zafascynowanych twardymi kryteriami podejmowania decyzji o tym, co opłacalne i nieopłacalne w zdrowiu, nastąpi otrzeźwienie i powrót do zrównoważonego systemu, w którym decydują nie tylko twarde wskaźniki, lecz także społeczne wartości.

Niestety w tyle tych wszystkich zmian pozostały stara infrastruktura, konserwatywny system, lekarze oraz politycy, którzy powinni inicjować zmiany. Jeśli będzie tak dalej, to może być im bardzo trudno dogonić peleton.

@RY1@i02/2014/184/i02.2014.184.00000120a.803.jpg@RY2@

Ewa Borek Fundacja My Pacjenci

Not. Klr, PO

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.